Wsiewołod Wołczew – 1 Maja: wczoraj i dziś


Ponad sto lat ludzie pracy najemnej wszystkich krajów obchodzą 1 Maja, jako symbol walki przeciwko kapitalizmowi, o urzeczywistnienie aktualnych i perspektywicznych celów wyzyskiwanej i uciskanej większości społeczeństwa. Walka ta, zatem i forma obchodów 1 Maja, może przybierać różną postać, w zależności od realiów historycznych w poszczególnych krajach, lecz jej cele i treść pozostają te same: likwidacja stosunków wszelkiego ekonomicznego wyzysku, socjalnego upośledzenia i politycznego ucisku ludzi pracy przez pasożytniczą mniejszość prywatnych właścicieli środków produkcji i ich sługusów.

Wynaturzenia burżuazyjne w krajach „realnego socjalizmu” i ich ewolucja w kierunku przywrócenia kapitalizmu, nieuchronnie prowadziły, między innymi, do rezygnacji z antykapitalistycznej istoty obchodów 1 Maja na rzecz sformalizowanych, organizowanych przez administrację, bałwochwalczych manifestacji, co musiało w konsekwencji prowadzić do jego dyskredytacji wśród ludzi pracy. Oznacza to dziś, potrzebę konsekwentnego przywrócenia rzeczywistej istoty obchodów 1 Maja na razie przynajmniej wśród przodującej części pracującej większości społeczeństwa, która znalazła się ponownie w obliczu dziejowej konieczności zdobycia doświadczenia dobrodziejstw kapitalistycznego jarzma.

Jak powstała tradycja 1 Maja?

Kiedy 1 maja 1886 roku 40 tysięcy, strajkujących na rzecz wprowadzenia 8-godzinnego dnia pracy, robotników Chicago wyszło na ulice, nie mogli oni przewidzieć, że ich wystąpienie stanie się bezpośrednią przyczyną ogłoszenia za parę lat tego dnia w roku, corocznym dniem międzynarodowej solidarności i walki wszystkich świadomych swoich celów i interesów ludzi pracy najemnej i ich sojuszników.

Jakie były tego bezpośrednie przyczyny? Wspomniane wystąpienie robotników Chicago rozciągnęło się na dni następne, a liczba strajkujących się podwoiła. 3 maja policja otworzyła, ogień do manifestantów, 6 robotników zginęło, a 50 zostało rannych. Na drugi dzień robotnicy zorganizowali masowy wiec protestacyjny przeciwko krwawej rozprawie władz z ich towarzyszami. Pod koniec wiecu, od bomby rzuconej przez nieznanego prowokatora (jego tożsamości nie ustalono nigdy) zginęło 7 policjantów i 4 robotników. Obecna na wiecu policja, wykorzystując tę prowokację, otworzyła ogień, krwawo masakrując manifestantów.

Wydarzenia te wykorzystały burżuazyjne władze państwowe. 8 przywódców robotniczych, bez jakichkolwiek dowodów winy zostało postawionych w stan oskarżenia pod zarzutem zorganizowania zamachu bombowego. Stronniczo dobrani i przekupieni przez władze i fabrykantów sędziowie-przysięgli jawnie propagowali powieszenie aresztowanych przed zapadnięciem wyroku. Wszystko odbywało się zupełnie tak samo, jak we współczesnych filmach amerykańskich. Pomimo tego, że, jak udowodniono po latach, świadkowie oskarżenia byli płatnymi agentami policji, sąd nie udowodnił winy oskarżonych. Niezależnie jednak od tego, przekupieni, reakcyjni sędziowie-przysięgli rzecznicy niezrównanej amerykańskiej demokracji, kierując się prywatą i antyrobotniczą nienawiścią, skazali niewinnych. Zapadło 7 wyroków śmierci i jeden dożywocia.

Wydarzenia w Chicago wywołały masowe protesty klasy robotniczej w USA i Europie. W tej sytuacji Gubernator Stanu zamienił dwóm skazanym karę śmierci na dożywocie. Jeden ze skazańców popełnił samobójstwo. Czterej pozostali przywódcy robotniczy zostali powieszeni 11 listopada 1887 roku. Zaś w 6 lat później, w roku 1895, Gubernator Stanu musiał przyznać, że skazańcy stali się niewinnymi ofiarami przekupionego sądu przysięgłych. Trójka pozostałych przy życiu przywódców robotniczych została uniewinniona.

Właśnie nawiązując do tej krwawej rozprawy amerykańskiej burżuazji z robotnikami Chicago, Międzynarodowy Kongres Socjalistyczny, który zebrał się w 1889 roku w Paryżu, uchwalił rezolucję w sprawie zorganizowania 1 maja 1890 roku międzynarodowej manifestacji robotników pod hasłami walki o 8-godzinny dzień pracy i realizację socjalnych żądań ludzi pracy.

1 maja 1890 roku i w dniach następnych, na wezwanie partii robotniczych i związków zawodowych, klasa robotnicza manifestowała swą wolę walki jednocześnie w większości ośrodków przemysłowych ówczesnej Europy. Było to pierwsze zorganizowane wystąpienie robotników o zasięgu międzynarodowym. Uczestniczyła, w nim również polska klasa robotnicza. 1 maja 1890 roku odbył się w Warszawie strajk polityczny z udziałem około 10 tys. uczestników.

Od tego dnia obchody 1 Maja weszły na trwałe do tradycji ruchu robotniczego we wszystkich krajach. I podobnie, jak w 1886 roku w Chicago, towarzyszyły im w wielu krajach krwawe represje. Od tego czasu, tylko w manifestacjach 1-majowych, z rąk burżuazyjnych siepaczy, zginęły tysiące robotników i ich przywódców.

Nie inaczej przedstawiały się sprawy na ziemiach polskich. W okresie zaborów, niemal co roku, przede wszystkim w zaborze rosyjskim, miały miejsce masowe krwawe rozprawy policji i wojska ze strajkującymi i demonstrującymi w pierwszych dniach maja robotnikami. Represje te odbywały się najczęściej na wezwanie polskiej burżuazji i obszarników, którzy w ruchu robotniczym widzieli swego głównego wroga, zaś w zaborcach, swoich sprzymierzeńców i obrońców przed narastającym gniewem wyzyskiwanych mas. W krwawym tłumieniu wystąpień robotniczych w zaborze rosyjskim, obok carskiej policji i wojska, aktywnie uczestniczyły również uzbrojone bojówki polskich ugrupowań prawicowych, finansowane przez polskie klasy posiadające. Do „patriotycznych”, antyrobotniczych tradycji tych ugrupowań nawiązują dziś niektóre polityczne ośrodki obozu rządzącego w III Rzeczypospolitej. Nic się nie zmieniło w tej kwestii również po powstaniu w 1918 roku burżuazyjno-obszarniczego niepodległego państwa polskiego.

Niepodległość miała służyć interesom tych dwóch klas posiadających. I dlatego krwawe rozprawy z 1-majowymi wystąpieniami robotniczymi, zarówno ze strony władz II Rzeczypospolitej, jak i burżuazyjno-obszarniczych ugrupowań, trwały przez cały okres międzywojenny.

Przypominając tę prawdę, chylimy głowę przed bojownikami, którzy zginęli w walce o robotniczą sprawę, lecz nie mamy zamiaru, w przeciwieństwie do ponownie panującej w Polsce burżuazji, wylewać nad ofiarami krokodyle łzy i oskarżać ją o łamanie demokratycznych zasad. Robotnicy wychodzili 1 maja na ulice, aby zamanifestować swą wolę walki o obalenie ustroju opartego na wyzysku i ucisku pracującej większości społeczeństwa a burżuazja i jej państwo krwawo tłumili ich wystąpienia, widząc w zorganizowanych robotnikach, swego najbardziej niebezpiecznego przeciwnika. I jeśli w procesie walki i rewolucyjnych przemian ustrojowych, robotnicy i ich sojusznicy sięgnęli w przeszłości po narzędzia przemocy wobec burżuazji, to był to bezpośredni skutek nauk, jakie wynikały z jej stosunku do klasy robotniczej i jej walki. To burżuazja, między innymi, na praktyce tłumienia pochodów 1-majowych, nauczyła robotników rozmawiać z nią tymi samymi środkami, innej możliwości bowiem nie było i nie ma.

Natomiast gdy idzie o wszystkie wynaturzenia, w tym również bezpośrednie represje, w procesie przemian ustrojonych, realizowanych w wyniku pierwszej próby urzeczywistnienia socjalizmu, były one przede wszystkim, wynikiem bezpośredniego i pośredniego oddziaływania stosunków burżuazyjnych i ich praktyki na ruch robotniczy, który nie dojrzał jeszcze do skutecznego przeciwstawienia się ich wpływom.

1 Maja i 3 Maja

Od powstania tradycji 1-majowej w Polsce, klasy posiadające, szczególnie zaś burżuazja i związane z nią środowiska prawicowej inteligencji, dążyły do wzajemnego przeciwstawienia sobie tych dwóch wydarzeń i dyskredytacji robotniczego święta. W latach międzywojennych stało się to jednym z ważnych elementów polityki burżuazyjno-obszarniczego państwa. Linię tę kontynuowała antysocjalistyczna opozycja w okresie PRL, a obecnie realizuje, z całą premedytacją i obłudą, obóz rządzący, jak na ironię odwołujący się do „robotniczego etosu”,

Treść i istota tych fałszerczych zabiegów pozostaje zawsze ta sama. 1 Maja ideologowie burżuazji, jej sprzedajni politycy i intelektualni lokaje, przedstawiają jako symbol podsycania nienawiści w łonie społeczeństwa, wyrzeczenia się uczuć patriotycznych i narodowych, a przede wszystkim, szczególnie obecnie, jako „wynalazek i wymysł komuny”. Przeciwstawiają oni obchody 1 Maja – obchodom rocznicy Konstytucji 3 maja, którą przedstawiają, z kolei, jako symbol sielsko-anielskiej powszechnej zgody, jedności narodowej i solidaryzmu klasowego pomiędzy wyzyskiwanymi i wyzyskiwaczami, uciskanymi i ciemiężcami, pracującymi i pasożytami.

Tymczasem, 1 Maja jest autentycznym dniem protestu i walki robotników przeciwko swoim odwiecznym gnębicielom, dniem przeglądu ich siły i organizacji, sposobiących się w procesie walki do ostatecznej likwidacji stosunków wyzysku i ucisku. Obchody 1-majowe nie są „wymysłem komuny”, lecz symbolem walki robotników, zrodzonym ze sprzeczności kapitalizmu, z antagonizmu pomiędzy ciemiężonymi i ciemięzcami i symbolizują cele i interesy nie tylko robotników, lecz wszystkich wyzyskiwanych i uciskanych, bez względu na rasę, narodowość, zawód, religię, poglądy ideologiczne i polityczne lub środowisko społeczne.

W ten sposób 1 Maja symbolizuje jedyną realną w warunkach kapitalizmu płaszczyznę jedności i solidarności pracującej większości społeczeństwa w walce o jej życiowe potrzeby i interesy. A ponieważ walka ta rozgrywa się bezpośrednio w łonie poszczególnych narodów, święto 1 Maja reprezentuje nie zakłamany, sprzedajny i partykularny patriotyzm burżuazji, lecz rzeczywisty, jedynie możliwy w naszych czasach, patriotyzm mas ludowych, czyli ludzi pracy, którzy wolność Ojczyzny łączą nierozerwalnie z likwidacją wyzysku i ucisku pracującej większości społeczeństwa przez jego uprzywilejowaną, pasożytniczą mniejszość.

Ponieważ, zaś, walka o likwidację wyzysku i ucisku, niezależnie od swej narodowej formy specyfiki w poszczególnych krajach, w swojej najgłębszej istocie jest walką międzynarodową, tak jak międzynarodowym jest jej główny przeciwnik – kapitalizm, ma ona charakter ogólnoświatowy i zwycięstwo lub klęska toczących. ją narodowych oddziałów, zawsze zależy, między innymi, od stopnia dojrzałości i poparcia całego międzynarodowego ruchu robotniczego i jego sojuszników. Właśnie dlatego 1 Maja jest w swej najgłębszej istocie dniem manifestacji i przeglądu dojrzałości międzynarodowej solidarności ludzi pracy wszystkich krajów w walce z kapitalizmem.

A jak to wygląda w przypadku 3 Maja? Wydarzenia symbolicznie powiązane z dniem 3 maja 1791 roku w Polsce, zostały zrodzone i uwarunkowane przez proces rozwoju kapitalizmu i kształtowania się burżuazyjnego narodu polskiego oraz narastającego na tym gruncie konfliktu pomiędzy kształtującą się polską burżuazja i jej plebejskimi sojusznikami, a panującymi feudałami. Wydarzenia te zostały, zarazem, przyśpieszone przez rozbiory Polski i wpływ przemian, związanych z Wielką Francuską Rewolucją Burżuazyjną. W związku z tym, można bez przesady, powiedzieć, że Konstytucja 3 maja i Powstanie Kościuszkowskie wyrażały specyficznie polskie wydanie rewolucyjnych wydarzeń wstrząsających ówczesnymi krajami Europy Zachodniej.

Wbrew świadomym fałszerstwom, rozpowszechnianym przez rzeczników naszego obozu rządzącego, Konstytucja 3 maja nie zrodziła się z inicjatywy króla i otaczającej go feudalnej koterii oraz sprzedajnego związanego z feudałami wierzchołka polskiej burżuazji, lecz była wynikiem walki stoczonej przez postępową część obozu szlacheckiego, uświadamiającą sobie nieuchronność antyfeudalnych burżuazyjnych przeobrażeń i sojuszu z siłami rewolucji burżuazyjnej w Europie, jako warunku zachowania niepodległości i rozwoju Polski. Ta postępowa część obozu szlacheckiego, inspirowana przez polskich jakobinów, w sojuszu z postępowymi kołami rodzącej się burżuazji, była główną siłą polityczną, stojącą na czele ówczesnych wydarzeń i zdecydowanie zwalczającą średniowieczną doktrynę reakcyjną, utożsamiająca naród polski wyłącznie ze szlachtą, co oznaczało akceptację całkowitego bezprawia feudałów wobec 90% członków ówczesnego polskiego społeczeństwa. Obciążona jednak starymi feudalnymi więzami, postępowa część obozu szlacheckiego i jej chwiejni sojusznicy okazali się niezdolni do konsekwentnej rozprawy z obozem feudałów, czego nie można było dokonać bez uwłaszczenia chłopstwa pańszczyźnianego, stanowiącego w tym okresie zdecydowaną większość wyzyskiwanej i wyzutej z praw ludności Polski. Była to główna, bezpośrednia wewnętrzna, przyczyna klęski bohaterskiej polskiej próby dokonania rewolucji burżuazyjnej w końcu XVIII wieku.

Natomiast główną siłą napędową, motoryczną i materialną omawianych wydarzeń były środowiska plebejskie: drobnej burżuazji. rzemieślników i kształtującego się proletariatu miejskiego. To one właśnie parły do konsekwentnego urzeczywistnienia burżuazyjnych przeobrażeń. Nie posiadały one natomiast własnego programu i organizacji politycznej, i co najważniejsze, więzi i poparcia wśród politycznie jeszcze nie poruszonych mas chłopskich. Jak by to mogło wyglądać w praktyce pokazują nieśmiałe doświadczenia kościuszkowskich kosynierów i rozprawa ludu Warszawy z reprezentantami feudalno-magnackiej Targowicy.

Niezależnie od swoich słabości i klęski, polska próba rewolucji burżuazyjnej, związana z Konstytucją 3 maja, wywarła istotny wpływ, zarówno na ówczesną sytuację międzynarodową, jak i na dalszy rozwój społeczeństwa polskiego. Uchroniła ona, przede wszystkim, swoim kosztem dalszy rozwój rewolucji burżuazyjnej w Europie Zachodniej, wiążąc siły głównych feudalno-absolutystycznych potęg Europy: Rosji, Austrii i Prus oraz urzeczywistniając czołowe hasło wszystkich następnych pokoleń polskich bojowników o postęp i demokrację: „Za wolność Waszą i Naszą”. Zapoczątkowała ona również nieodwracalne przeobrażenia burżuazyjne na ziemiach polskich, których nie mogli już zatrzymać zaborcy. Natomiast doświadczenia i idee tych wydarzeń legły u podstaw wszystkich polskich ruchów narodowo- i społeczno-wyzwoleńczych w XIX wieku, od szlacheckich rewolucjonistów poczynając i na rewolucyjnych demokratach, kończąc, ruchów, których postępowe ludowo- plebejskie tradycje w ostatnich dziesięcioleciach XIX wieku przejął i kontynuował kształtujący się rewolucyjny ruch robotniczy.

Tę prawdę sterają się dziś, za wszelką cenę ukryć i sfałszować reprezentanci obozu rządzącego, ponieważ już wtedy, ponad 200 lat temu, z całą jaskrawością, zarówno w osiągnięciach, jak i w porażkach ruchu, związanego z Konstytucją 3 maja, wystąpiła zasadnicza sprzeczność pomiędzy interesami pracującej większości społeczeństwa i jej ciemięzcami, uświadomienie czego pomaga również zrozumieć i dostrzec prawdę o rzeczywistych antyludowych celach i zamiarach współczesnych polskich nowobogackich przedstawicieli prozachodniej Targowicy.

W okresie PRL, wbrew doświadczeniom i stanowisku poprzedników, w kwestii Konstytucji 3 maja popełniono zasadnicze wypaczenia. Uznając teoretycznie jej rolę i znaczenie w dziejach, władze PRL, niejako przejęły kukułcze jajo, podrzucone im przez reakcję, schodząc na drogę przeciwstawiania obchodów 1-majowych tradycji 3-majowych, w praktyce. Doprowadziło to do ograniczenia i niemalże rezygnacji z postępowego i rewolucyjnego ładunku, zawartego w przebiegu wydarzeń związanych z Konstytucją 3 maja, co w praktyce oznaczało faktycznie lanie przysłowiowej wody na młyn przeciwnika, czyli oddanie tych tradycji na rzecz kontrrewolucji, co oznaczać musiało również osłabienie wpływów w społeczeństwie. Stąd też ponowne odkłamanie postępowej i rewolucyjnej treści 3 Maja i ukazanie jej społecznych i historycznych więzi z rewolucyjnym ruchem robotniczym i tradycją 1-majową jest dziś ważnym zadaniem wszystkich sił szczerze postępowych i demokratycznych.

1 Maja i aktualne zadania sił postępu społecznego i demokracji

Aktualna sytuacja w Polsce: terror ekonomiczny (groźba utraty pracy), polityczny (umacnianie policyjnego charakteru państwa), moralny (nasilenie reakcyjnej propagandy i ofensywa kleru katolickiego), wciąż żywa w świadomości społecznej prostacka wiara w kapitalistyczny raj i naiwna nadzieja, że „po dniach chudych” raj ten wreszcie nadejdzie, wreszcie wstyd z powodu własnej głupoty i brak śmiałości do przyznania się, że przez wiele lat było się ślepym narzędziem reakcyjnych manipulantów, politycznych karierowiczów i pospolitych aferzystów, wreszcie, dwulicowa i służalcza postawa wobec obozu rządzącego oficjalnych reprezentantów tzw. lewicy, wszystko to razem biorąc, nie tworzy sprzyjających warunków dla zbliżającej się 103 rocznicy 1 Maja. Nie wyklucza to, oczywiście, możliwości kilku masowych manifestacji i pewnej ilości niewielkich wystąpień 1-majowych świadomej mniejszości ludzi pracy w Polsce.

Ale, jaki by nie był zasięg tegorocznych obchodów 1 Maja w Polsce, będą one stanowiły kolejny krok na drodze odrodzenia i rozwoju antykapitalistycznego ruchu klasy robotniczej i ludzi pracy najemnej, w ogóle.

Sprawa bezpośredniej walki o likwidację stosunków ekonomicznego wyzysku i politycznego ucisku, jest jednak dziś w Polsce odległą perspektywą. Aktualnie, natomiast, należy uczynić wszystko, dla położenia fundamentów dla tej przyszłości.

Jakie na tej drodze stoją aktualne zadania i problemy?

Jako zadanie programowe, na czoło wysuwa się walka o przywrócenie i utrwalenie (właśnie o przywrócenie, a nie o obronę i cofanie się) wszystkich ekonomicznych, politycznych, socjalnych i kulturalnych zdobyczy ludzi pracy, osiągniętych w latach międzywojennych i w okresie PRL, które obecnie są w najbardziej bezczelny i jawnie złodziejski sposób likwidowane przez obóz rządzący w imię umocnienia przywilejów rodzimej burżuazji i zagranicznego kapitału.

Aby, jednak, stało się to realne, należy powstrzymać proces świadomego rujnowania przez obóz rządzący narodowego majątku produkcyjnego w sektorze państwowym i jego rozkradania przez krajowych i zagranicznych wyzyskiwaczy. Aby tego dokonać, należy całkowicie uniezależnić polską politykę gospodarczą i wszelką inną od dyktatu Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego oraz skierować środki przeznaczone na prywatyzację i zyski kapitalistów na ożywienie i rozwój krajowego przemysłu państwowego i rolnictwa. Jest to decydujący warunek powstrzymania katastrofy narodowej, której ofiarą staje się bezpośrednio pracująca większość społeczeństwa.

Ale urzeczywistnić, te podstawowe na obecnym etapie cele programowe, można tylko pod warunkiem rozwoju wspólnej masowej, systematycznej i ofensywnej walki wszystkich środowisk pracującej i wyzyskiwanej większości naszego społeczeństwa w mieście i na wsi.

Oznacza to konieczność żmudnej i cierpliwej pracy na rzecz ukształtowania Ogólnopolskiego Sojuszu Sił Postępu Społecznego i Demokracji. Zasadniczym problemem na tej drodze staje się dziś sprawa jedności działania Związków Zawodowych, niezależnie od ich ideologicznej i politycznej orientacji oraz ich aktywna, zdecydowana postawa w walce o interesy ludzi pracy, przeciwko ofensywie burżuazji.

Oznacza to również konieczność podjęcia przez wszystkie świadome środowiska ludzi pracy działalności na rzecz konsekwentnego demaskowania antyludowej i antynarodowej polityki odradzającej się polskiej burżuazji oraz wszystkich fałszerstw propagandowych, które wykorzystuje ona dla ogłupiania, uzależniania oraz ubezwłasnowolnienia wyzyskiwanych i uciskanych.

Takie są na dziś perspektywiczne i doraźne zadania programowe walki o powstrzymanie ofensywy kapitału i rozwój demokracji ludzi pracy, czyli ludowładztwa, co wymaga z kolei walki o zmiany konstytucyjne i ustawodawcze, które będą prawnie gwarantować, urzeczywistnienie i utrwalenie postulowanych celów programowych na drodze utworzenia ogólnokrajowego systemu udziału pracującej większości w podejmowaniu decyzji państwowych i kontroli nad ich realizacją, od miejsca pracy i zamieszkania poczynając i na parlamencie kończąc.

Tylko, bowiem, bojowa postawa zorganizowanych mas może zmusić dzisiejszych prywatnych właścicieli Polski do ograniczenia ich zamiarów. Musimy zrobić wszystko, aby tegoroczne i przyszłe obchody 1 Maja, na miarę ewentualnych możliwości, przybliżyły urzeczywistnienie tych zadań.

Wsiewołod Wołczew

Źródło pierwodruku: „Przegląd Krytyczny: Pismo niezależne”, nr 7, maj 1992.


O Edward Karolczuk

Ur. w 1955, doktor nauk humanistycznych. Interesuje się problemami teorii polityki, historii najnowszej i społeczno­‑politycznych skutków transformacji. Publikował m.in. na łamach "Dziś", "Zdania", "Nowej Krytyki", "Przeglądu". Opublikował książki O wrogu - szkice filozoficzno-historyczne (2010) i "Nagie życie" ofiar wyzysku pracy i wojny (2016).

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.