Lewica w poszukiwaniu tożsamości


commu024Pojęcie lewicy, jak wiadomo, wywodzi się z czasów Rewolucji Francuskiej. Obejmowało ono wówczas reprezentantów stanu trzeciego, którzy opowiadali się za wprowadzeniem nowego ładu społecznego i ekonomicznego. Jednak klasowe zróżnicowanie stanu trzeciego było pożywką dla fermentu ideologicznego przedłużającego się poza obalenie ancien régime’u, w tym dla ewolucji pojęcia lewicowości.

Ogólnie, można powiedzieć, że myśl radykalna kształtowała się dwutorowo. Poza radykalnym ruchem młodej burżuazji na rzecz demokracji, pojawił się – w oparciu o drobnomieszczański socjalizm utopijny oraz dynamicznie rozwijający się ruch robotniczy – nurt socjalistyczny, który zdominował pojmowanie lewicowości. Wywodzący się z ducha romantyzmu burżuazyjny radykalizm przeciwstawiał ruchowi socjalistycznemu nadrzędność jednostki nad wspólnotą (nota bene należy zauważyć, że filozofia nowożytna stawiając zagadnienie stosunku jednostki i państwa otwierała jednocześnie drogę dwóm możliwym ścieżkom rozumowania: w kierunku liberalnym albo konserwatywnym w zależności od tego czy stosunek rozpatrywało się z punktu widzenia państwa czy jednostki. Wspólnota w rozumieniu romantycznie-burżuazyjnym nie była wspólnotą w rozumieniu socjalistów – wolnym zrzeszeniem ludzi połączonych więzami kooperacji produkcyjnej, ale co najwyżej formą nadrzędną, duchową wspólnotą krwi czy kultury. Niemniej skłonność socjalizmu do podporządkowania interesu jednostki dobru wspólnemu była odczytywana przez myśl liberalną jako nie tyle konserwatyzm, co skłonność autorytarna).

Pomijanie różnicy między wspólnotą a państwem jako nieistotnej prowadziło właśnie do takiej zniekształconej totalitarną percepcją wizji socjalizmu. Młoda burżuazja odrzucała w ogóle nadrzędność wspólnoty nad jednostką (nie odrzucając jednak „racjonalnie” uzasadnionego w niektórych przypadkach zrzeczenia się praw jednostki na rzecz państwa wyłonionego jakąś formą umowy społecznej) i rozwijała liberalne cechy społeczeństwa, w tym jego otwartość w sensie mobilności społecznej, oraz demokrację wyrażającą się w nadawaniu praw różnym grupom, które potrafiły swoje postulaty przeforsować ze względu na obiektywny, sprzyjający klimat. Np. ogólnej emancypacji kobiet sprzyjała wymuszona emancypacja robotnic, które dzięki pracy i własnym zarobkom zyskiwały podmiotowość w swoich rodzinach.

Ukształtowany w XIX wieku zbiór kryteriów wyróżniających lewicowość typu socjalistycznego zawierał, m.in.: ideę równości i sprawiedliwości, solidaryzmu społecznego, ochrony jednostki, ale też przewagi dobra ogółu nad interesem jednostki, przywileje socjalne, państwo opiekuńcze, darmowy dostęp do edukacji i ochrony zdrowia, rozbudowę systemu zasiłków i pomocy społecznej, ingerencję państwa w różne sfery życia, rozbudowę systemu kontroli, norm i urzędów oraz ogólną odpowiedzialność państwa, a nie jednostki.

Ten dziś zapisany zbiór kryteriów posiada tę cechę charakterystyczną, że w żadnym punkcie nie zakłada konieczności zniesienia kapitalizmu. W zasadzie nawet zakłada, że spełnienie owych postulatów sprawi, iż system kapitalistyczny samoistnie przekształci się w socjalizm, ewentualnie w jakiegoś typu społeczeństwo postkapitalistyczne, które będzie się rządziło zasadami demokracji.

Jednocześnie, ten zbiór kryteriów nadal ewoluuje. Gdyby zlekceważyć różnicę między państwem a wspólnotą, z perspektywy liberalnego dystansu narzucałoby się wręcz jego podobieństwo do konserwatywnej wizji wspólnoty, gdzie władza zwierzchnia w zasadzie konstytuuje spoiwo danej społeczności, bowiem stanowi niezbędny element zapośredniczający stosunki wzajemne między członkami owej społeczności. Tak jest w państwie, ale nie działa ta prawidłowość we wspólnocie, gdzie „władza” jest samorządowa, a nie przyjmuje postaci tzw. świeckiego boga.

Natomiast przyjmując perspektywę liberalizmu, współczesny system wartości lewicowych poszerzany jest o elementy zapożyczone od burżuazyjnego, radykalnego liberalizmu, m.in. o tzw. swobody obyczajowe. Dzieje się tak, albowiem kryteria wyróżniające lewicowość typu socjalistycznego zaczynają być postrzegane jako anachroniczne (wciąż z tego dominującego punktu widzenia). Proces ten ilustruje przekształcanie się partii socjaldemokratycznych w kierunku neoliberalnym. Faktem jest też, że wolności obyczajowe różnego typu rozbijają spójność projektu socjalistycznego, trudno bowiem wymagać od urzędników państwowych, aby w jednym przypadku (opiekuńczości państwa) funkcjonowali jako instytucja silnie ingerująca w życie obywatela, w innych zaś (swoboda obyczajowa) zachowywali się nie tylko jak stróż nocny, ale jak ślepy i głuchy stróż nocny.

Kryzys, przed którym kapitalizm szukał obrony w przyjęciu strategii neoliberalnej, zbiegł się nieprzypadkowo z krachem tzw. realnego socjalizmu. Nieprzypadkowo, albowiem ów krach stworzył możliwość przyjęcia strategii przywracania równowagi gospodarczej wymierzonej w świat pracy i dalszy upadek lewicowości typu socjalistycznego. Upadek krajów „obozu socjalistycznego” uderzył w podstawy państwa dobrobytu. Sytuacja ta paradoksalnie postawiła jednak na nowo
problem aktualności koncepcji marksowskiej w odróżnieniu od jej socjaldemokratycznej rewizji.

W rozmyślaniach o procesie kształtowania się systemu wartości lewicowych pojawia się nieodparcie pytanie o to, czy Marksowska teoria wartości opartej na pracy należy, czy też nie, do kanonu wartości lewicy.

MARKSOWSKA TEORIA WARTOŚCI OPARTEJ NA PRACY – dzięki przejrzystości schematu wyzysku kapitalistycznego – okazała się niezwykle nośna propagandowo i służyła przyciąganiu do ruchu robotników. Niemniej, wspólnym mianownikiem systemu wartości lewicy socjalistycznej pozostawała koncepcja malthuzjańska, sprowadzająca problem wyzysku do wysokości płacy minimalnej. Według Lassalle’a, „spiżowe prawo płac” powodowało, że płace robocze pozostają niezmiennie na minimalnym poziomie, ponieważ zawsze istnieje nadmiar robotników. Dziś rolę klasy robotniczej przejmują dostarczyciele usług, którzy jakoby wytwarzają wartość dodatkową.

Jednocześnie, MARKSOWSKA TEORIA WARTOŚCI DODATKOWEJ, będąca naukowym uzasadnieniem przewrotu systemowego, rewolucji, czyli obalenia kapitalizmu celem przejścia do socjalizmu, nie zyskała powszechnego uznania. A bez tej teorii, koncepcja rewolucji stawała się tylko utopijną uzurpacją.

Już w roku 1875 Marks i Engels przekonali się o tym, jak płytkie było zakorzenienie teorii wartości opartej na pracy wśród prominentnych działaczy Socjaldemokratycznej Robotniczej Partii Niemiec, partii, na którą mieli wszak największy wpływ. Swemu rozgoryczeniu i rozczarowaniu dał wyraz Marks w swej słynnej „Krytyce Programu Gotajskiego”. Pomimo tej krytyki i pozornego powrotu do zasad „ortodoksyjnego” marksizmu, rok 1914 pokazał, że „nawrócenie” było fałszywe, a bez utrzymania linii robotniczej partia stawała coraz bardziej na stanowisku partii ogólnopaństwowej, zaś burżuazyjne kryteria lewicowości brały górę nad kryteriami lewicowości socjalistycznej.

KRYTYKA PROGRAMU GOTAJSKIEGO

Program z Gotha odrzuca Marksowskie wyjaśnienie mechanizmu działania kapitalizmu. Przyjmuje lassalowski, aklasowy sposób rozumienia społeczeństwa (czyli, w efekcie, państwa) jako podstawy wykonywania „pożytecznej pracy”, dzięki czemu można oddzielić podział środków spożycia od podziału warunków produkcji, czyli od stosunków produkcji. W rezultacie sprowadza się kwestię socjalizmu do kwestii sprawiedliwego podziału, co pokutuje po dziś dzień. Ta koncepcja daje teoretyczne uzasadnienie neoliberalnego zwrotu we współczesnych partiach socjaldemokratycznych.

Współczesna socjaldemokracja przyjmuje jako konieczność rozwojową gospodarkę w jej pierwotnej, kapitalistycznej postaci. Usiłuje jedynie kompensować „producentowi” jego wyzysk w sferze konsumpcji. Tymczasem dla Marksa to praca, a nie konsumpcja, ma charakter podmiotowotwórczy. A o wyzwolenie człowieka jako wolnego podmiotu chodzi w Marksowskiej koncepcji socjalizmu, nie o kwestie wytargowania mniejszej lub większej płacy minimalnej.

Należy mieć także w pamięci, że krytyka Marksa dotyczyła dokumentu programowego, czyli wyznaczającego cel działania socjalistów, a nie działania taktycznego, reformistycznego, zrozumiałego i traktowanego przezeń z dozą elastyczności, co sam podkreśla w przywoływanej polemice.

Jeżeli mówimy więc o systemie wartości lewicy, to nie możemy zapominać, że podlegał on ewolucji historycznej od etapu rozchodzenia się z ruchem młodej burżuazji na rzecz demokracji, poprzez kształtowanie się ruchu socjalistycznego jako programu przezwyciężenia kapitalizmu (które to zadanie było zasługą marksizmu), aż po etap krachu socjaldemokracji w teorii i praktyce i odwoływanie się do lewicowości burżuazyjnej jako źródła wartości zdolnych zastąpić elementy usunięte.

W Krytyce Programu Gotajskiego Marks bardzo jednoznacznie ustosunkowuje się do różnych naleciałości w postaci postulatów demokratycznych („wolność państwa”, „wolność edukacji” czy „wolność sumienia”). Wyśmiewa ich ogólnikowość i frazesowy charakter uszczegółowiając je z punktu widzenia praktycznych potrzeb specyficznie robotniczych, np. o żądanie wykształcenia technicznego i zawodowego poza ogólnym frazesem o „wolności szkoły”, czyli w praktyce rozumianej jako miejsce konkurowania różnego typu wyznań religijnych zamiast monopolu jednego wyznania i zamiast prawdziwego postulatu uwolnienia edukacji od przesądów religijnych w ogóle.

Podobny charakter miało włączanie w okresie późniejszym różnych postulatów demokratycznych do programu socjaldemokratycznego przez Różę Luksemburg. Wynikało to ze zmiany charakteru partii z partii partykularnego interesu klasy robotniczej w partię ogólnonarodową. Niemniej, w przypadku R. Luksemburg zachowane było kryterium odniesienia owych postulatów do realnych interesów klasy robotniczej. Charakterystyczne, że jeszcze do niedawna, prof. Ryszard Bugaj, nawiązujący wprost do socjaldemokracji typu Bernsteina, określał się jako lewica społeczna odrzucająca postulaty wolności obyczajowych.

Po katastrofie 1914 r. Lenin dokonał w teorii i praktyce podobnej krytyki ogólnodemokratycznego i ogólnolewicowego charakteru programowego socjaldemokracji, co Marks w 1875 r. Na tym właśnie, a nie na domniemanej mechanistyczno-materialistycznej wykładni procesu historycznego, polegała ortodoksja Leninowskiego marksizmu.

Źródła myśli lewicowej są tak różnorodne, że wydaje się, iż znalezienie wspólnego mianownika – przyświecające większości gremiów skupiających środowiska lewicowe – jest czynnością trudną i nader zawężającą podstawy współdziałania. Wydaje się, że większość środowisk radykalnej lewicy zrozumiała ten fakt posuwając się nawet do odmawiania części środowisk prawa do miana lewicy. Wydawałoby się wreszcie, że stanięcie na gruncie antykapitalizmu daje upragnioną podstawę kompromisu. Pytanie tylko czy będzie to odrzucenie kapitalizmu na podstawie przedmarksowskiej, nawiązującej do drobnomieszczańskiego socjalizmu utopijnego, czy też próba odgruzowania teorii Marksowskiej dającej konieczną bazę dla poprowadzenia walki o ten cel.

O ile współczesna lewica program przejściowy widzi w rozbudowaniu i poszerzaniu demokracji burżuazyjnej, o tyle marksizm forsuje obiektywny interes klasy robotniczej jako całościowy program świadomego i celowego obalenia kapitalizmu.

Ewa Balcerek

Dodaj komentarz