O ujęciu problemów teorii materializmu historycznego


ibukhan001p1

ibukhan001p1

W swej książce „Teoria materializmu historycznego”1 próbowałem nie tylko powtórzyć to, co powiedziano już wcześniej, ale też, z jednej strony, sformułować w nieco inny sposób to samo, z drugiej zaś – uściślić i rozwinąć założenia teorii materializmu historycznego, głębiej rozpracować jego problemy. Jak wiadomo, Engels na krótko przed swoją śmiercią mówił, że w dziedzinie materializmu historycznego zrobiono dopiero pierwsze kroki. Wydawałoby się, że bezpośrednim zadaniem uczniów wielkich nauczycieli jest opracowanie problemów teorii. Ale taka już jest siła konserwatyzmu myśli ludzkiej, że wielu ludzi organicznie nie jest w stanie zrozumieć tego zadania2. Tymczasem jednak postawienie i rozwiązanie takich problemów jest kwestią palącą. Literatura przeciwników zwiększyła się w ogromnym stopniu. Kontratak z naszej strony jest konieczny, a przy tym na coraz bardziej rozwijającej się podstawie naszych własnych teoretycznych założeń. W niniejszych „Luźnych notatkach” spróbuję nakreślić motywy tych „innowacji”, które zawarte są w mojej książce – innowacji, które wszystkie – tak twierdzę – zgodne są z linią „najbardziej ortodoksyjnego, materialistycznego i rewolucyjnego pojmowania Marksa”3.

1. „Mechaniczne” a „organiczne”4. Do niedawna w naszym środowisku pojęcia te uważano za przeciwstawne. W dziedzinie nauk społecznych my, marksiści, protestowaliśmy przeciwko „mechanicznemu objaśnianiu”, przedkładając mówienie o więziach „organicznych” itd., chociaż wcale nie podzielaliśmy przesądów tak zwanej „organicznej szkoły” w socjologii.

Od tego czasu pojawiły się dwa decydujące czynniki: po pierwsze przewrót w wyobrażeniach o budowie materii; po drugie niezwykły rozwój idealizmu w oficjalnej nauce burżuazyjnej. Rewolucja w nauce o budowie materii gruntownie zmieniła wyobrażenie o atomie jako cząstce absolutnie wyizolowanej. Tymczasem jednak właśnie to stare wyobrażenie o atomie przeniesione zostało na jednostkę (i „atom” i „jednostka” po rosyjsku określa się jednym i tym samym słowem „niepodzielność”). Robinsonady w naukach społecznych ściśle odpowiadają atomom starej mechaniki. Tymczasem w dziedzinie nauk społecznych chodziło właśnie o przezwyciężenie robinsonad. Trzeba było przedstawić z całą mocą i zdecydowaniem społeczny punkt widzenia, czego właśnie genialnie dokonał Marks w przeciwieństwie do indywidualistycznych teorii burżuazji, włączając tu i znakomitych „klasyków” ekonomii politycznej (Smith i Ricardo)5. Czy słuszne były protesty przeciwko „temu, co mechaniczne” w dziedzinie nauk społecznych? Oczywiście, że tak.

Ale nie wolno zapamiętywać samych terminów, nie rozumiejąc istoty rzeczy. Obecnie to, co słuszne dialektycznie przekształca się w swoje własne przeciwieństwo. Albowiem współczesne wyobrażenie o materii obaliło stare poglądy. Wyizolowany i pozbawiony jakości atom przestał istnieć. Elementowi więzi, wzajemnej zależności, narastania nowych jakości itd. przywrócono wszystkie prawa. Przeciwstawienie „tego, co mechaniczne” „temu, co organiczne” z tego punktu widzenia straciło sens.

Z drugiej strony, wzrost idealizmu w burżuazyjnej nauce i filozofii doprowadził do „organicznego” mistycyzmu. Pojęcie „życia” stało się mistyczne (Bergson6, Driesch7 i inni). Co więc z tego wynika? Wynika z tego wyrzucenie z naszej ideologii starego przeciwstawienia, jeśli tylko chcemy poważnie walczyć o materialistyczny światopogląd w ogóle, a szczególnie materialistyczną naukę społeczną.

2. Dialektyka i teoria równowagi.8 Marks, jak wiadomo, wyzwolił dialektykę z mistycznej otoczki, wysunąwszy tezę, iż dialektyka, jako kategoria myślenia, jest odbiciem dialektyki w procesie realnego, materialnego stawania się, albowiem „to, co idealne” jest tylko tłumaczone w ludzkim mózgu na specyficzny język tego, co materialne. Jednakże do tej pory, a przy tym w coraz większym stopniu – czynione są próby oderwania procesu myślenia od procesu materialnego, próby przekształcania dialektyki w wyłącznie myślową konstrukcję, w pewną metodę, której nie odpowiada jakakolwiek realność. Typowy wydaje się pod tym względem „austromarksizm” z Maxem Adlerem9 na czele. W jaki sposób należy walczyć z tym wypaczeniem marksizmu – wypaczeniem wyraźnie antymaterialistycznym? Jest rzeczą całkiem oczywistą, że należy ukazywać materialistyczny rdzeń dialektyki, to jest w formach ruchomej materii znajdować to, do czego „odnosi się” dialektyczna formuła Hegla. Nieustanne zderzanie się sił, rozpad, rozwój systemów, tworzenie się nowych i ich własny ruch – innymi słowy proces stałego naruszania równowagi, jej przywracania na innej podstawie, kolejnego naruszania itd. – oto co realnie odpowiada heglowskiej formule triady10. Co „nowego” wnosi ta interpretacja? W istocie rzeczy jest to to samo. Ale wskazuje się tu na proces materialny i na ruch formy materialnej. Innymi słowy, tutaj dialektyka materialnego stawania się jest wyrażona idealnie przez heglowską triadę.

Całkowicie niesłuszny jest zarzut mechaniczności takiego sformułowania. Niesłuszny dlatego, że współczesnej mechaniki nie wolno przeciwstawiać dialektyce. Jeśli mechanika jest niedialektyczna, czyli niedialektyczny jest również cały ruch, to cóż pozostaje z dialektyki? Przeciwnie. Ruch stanowi, jeśli tak się można wyrazić, materialną duszę metody dialektycznej i jej obiektywną podstawę.

Marks i Engels uwolnili dialektykę z jej mistycznej „łupiny” poprzez działanie, to jest materialistycznie stosując metodę dialektyczną w badaniu rozmaitych sfer przyrody i społeczeństwa. Obecnie chodzi o teoretyczne przedstawienie tej metody i o jej takież usystematyzowanie teoretyczne. A to właśnie czyni teoria równowagi.

Teoria równowagi posiada ponadto jeszcze jeden niebłahy argument: pozbawia ona światopogląd posmaku teleologicznego, nieuchronnie związanego z heglowską formułą osnutą wokół samoistnego rozwoju „ducha”. Zamiast ewolucji (rozwoju) i tylko ewolucji pozwala ona dostrzec także przypadki destrukcji form materialnych. Tym samym jest ona najbardziej ogólną i oczyszczoną z idealistycznych elementów formułą praw zmieniających się systemów materialnych.

3. Teoria równowagi a siły produkcyjne. Problemem zasadniczym dla teorii materializmu historycznego jest kwestia, dlaczego siły produkcyjne przywoływane są w charakterze wyjaśniającej wszystko („w końcowym rozrachunku”) ostatecznej przyczyny. W szeregach marksistowskich (w tym również i w naszych ortodoksyjnie marksistowskich szeregach komunistycznych) panują dość poważne rozbieżności… Bardzo często rzecz sprowadzana jest do wyraźnie nieprzydatnej „teorii czynników”, przy czym siły wytwórcze zastępowane są stosunkami produkcji („czynnik ekonomiczny”). Często w istocie podejmowany jest problem jaja i kury z punktu widzenia ich „genezy”. Nawet rozstrzygnięcie Plechanowa (w „Poglądzie monistów”) jest wyraźnie niezadowalające. W jaki sposób stawia on problem? Rozważa on kontrowersje pomiędzy dwoma kierunkami myślenia: jednym, który głosi: „poglądy rządzą światem” i drugim, który twierdzi, że „warunki życia tworzą człowieka”. W naszej terminologii można mówić o nadbudowach i bazie. Czy nadbudowa wpływa na bazę? Tak. A baza na nadbudowę? Również tak. I Plechanow przyznaje, że problemu w takim ujęciu nie da się rozwiązać. Gdzież więc jest rozwiązanie? Według Plechanowa, polega ono na tym, że obie te wzajemnie wpływające na siebie wielkości zależą od wielkości trzeciej (sił wytwórczych). Ta właśnie okoliczność rozwiązuje więc cały problem.

Jednak nietrudno dostrzec, że w taki sposób problem może zostać odsunięty na bok, ale nie rozwiązany. W istocie rzeczy, czy nadbudowa i ekonomika wpływają zwrotnie na siły wytwórcze? Tak. A siły wytwórcze na ekonomikę i nadbudowę? Również tak. Problem „odtwarzania się na nowej podstawie” – i tylko tyle.

Jest to przecież centralny problem socjologii. Albowiem jeśli nie udzieli się nań odpowiedzi w duchu monizmu metodologicznego i spróbuje znaleźć schronienie pod skrzydłami „teorii czynników”, wówczas, jak całkowicie słusznie zauważa burżuazyjny niemiecki profesor E. Brandenburg, mowa będzie „tylko o ilościowej różnicy w ocenie wpływów gospodarczych i duchowych”11. A to po pierwsze, będzie teoria, która dosłownie niczego nie wyjaśnia; po drugie, będzie to wszystkim innym, ale nie marksizmem.

Prof. Brandenburg czyni w stronę takiego marksizmu elegancki ukłon. Natomiast odnośnie do prawdziwie materialistycznego pojmowania historii profesor ów pisze: „pragnie ono sprowadzić cały ruch (alle Wandlungen) wspólnego życia ludzi do przemian w dziedzinie sił wytwórczych; ale nie może ono objaśnić, dlaczego te ostatnie same stale muszą się zmieniać i dlaczego musi to nieuchronnie prowadzić w kierunku socjalizmu”12.

Dzięki tej oto formule pana profesora najlepiej można sprecyzować naszą własną metodologię przy rozwiązywaniu danego, powtarzam, centralnego problemu socjologicznego.

Odpowiedź na to pytanie – odpowiedź, którą uważam za jedynie słuszną, jest następująca: siły wytwórcze określają rozwój społeczny dlatego, że wyrażają one wzajemny stosunek pomiędzy społeczeństwem jako określoną realną całością i jego środowiskiem… A stosunek wzajemny pomiędzy środowiskiem a systemem jest wielkością, określającą w końcowym rozrachunku ruch dowolnego systemu. Jest to jedno z ogólnych praw dialektyki formy będącej w ruchu. Są to właśnie te ramy, wewnątrz których zachodzą molekularne przemieszczenia sił, zawiązujących się i rozwiązujących niezliczone węzły wzajemnych działań i sprzeczności. Niechaj siły wytwórcze ulegają zmianom pod wpływem „bazy” i „nadbudów”. Skonstatowanie tych wpływów nie zmienia ani na jotę zasadniczego faktu: stosunek wzajemny pomiędzy społeczeństwem a przyrodą, ilością materialnej energii, dzięki której społeczeństwo żyje i która może ulegać dowolnej transformacji w procesie życia społecznego, jest za każdym razem wielkością określającą.

W ten i tylko w ten sposób może być rozwiązany zasadniczy problem teorii materializmu historycznego.

4. Stosunki produkcji. Stosunki produkcji, według Marksa, stanowią materialną bazę społeczeństwa. Tymczasem, szereg ideologicznych ugrupowań w marksizmie (lub w „marksizmie”) wykazuje nieprzezwyciężalne dążenie do „uduchowienia” tej materialnej bazy. Zwycięski pochód szkoły psychologicznej13 i metody psychologicznej w gmachach burżuazyjnej nauki społecznej nie mógł nie „zarazić” kręgów marksistowskich i półmarksistowskich. Zjawisko to postępowało w parze z coraz większym wpływem akademickiej, idealistycznej filozofii w ogóle. W miejsce materialistycznej bazy Marksa zaczęto podstawiać „idealną”, psychologiczną bazę szkoły austriackiej (Böhm-Bawerk)14, L. Warda i tutti quanti15. Również i tu inicjatorem był zwyrodniały teoretycznie austromarksizm. Materialną bazę zaczęto interpretować w pickwickowskim sensie16. Ekonomika, sposób produkcji, okazały się najniższym szeregiem psychicznych, wzajemnych oddziaływań. Twardy kościec „tego, co materialne” zniknął spod budowli społecznej.

W literaturze rosyjskiej ta „psychologizacja” marksizmu została bardzo konsekwentnie przeprowadzona w pracach A. A. Bogdanowa17. Według Bogdanowa, nawet technika – to nie rzeczy, lecz umiejętność ludzi posługiwania się określonymi narzędziami pracy, ich, jeśli tak można powiedzieć, psychologiczna zaprawa.

Oczywista, że taki spsychologizowany marksizm jest jawnym odejściem od podkreślanego przez Marksa con amore materializmu w socjologii.

Jakże więc traktować materialność stosunków produkcji?

Wydaje mi się, że na to pytanie marksistowska literatura nie dawała ścisłej odpowiedzi i częściowo dlatego „psychologiczne” konstrukcje, którym nie można odmówić pewnego rodzaju trafności i przemyślenia, wywierają wpływ na umysły marksistów18.

W jaki sposób rozwiązać to zadanie? Przeciwnik wysuwa szereg rzeczowych argumentów. Najważniejszym argumentem jest rozumowanie, że pojęcie stosunku między ludźmi zakłada ich psychiczne wzajemne oddziaływanie na siebie. Tak więc więź pracy jest więzią pracy w sensie psychicznym. Ponieważ nie poddaje się żadnej wątpliwości, że proces tworzenia, jak też utrzymywanie tych stosunków jest procesem psychicznym, który kształtuje się z aktów psychicznych, zobiektywizowanych w skali społecznej, to tym samym udowadnia się społeczno-psychiczny charakter bazy.

Twierdzę, że przeciwko tej argumentacji w naszym środowisku nie wysunięto kontrargumentów. Dlatego proponuję nowe materialistyczne rozwiązanie zadania, idące po linii marksowskich rozstrzygnięć. Rozwiązanie to jest następujące. – Pod pojęciem sił wytwórczych rozumiem koordynację ludzi w procesie pracy (rozpatrywanych jako „żywe maszyny”) w przestrzeni i czasie. System tych stosunków jest tak samo „psychiczny” jak system planetarny ze słońcem. Określoność miejsca w każdym punkcie chronologicznym – oto co czyni system systemem. Z tego punktu widzenia wszelka psychiczność bazy znika. A ta okoliczność, że pośredniczącym momentem są elementy psychiczne, nie niweczy bynajmniej i nie narusza harmonijności naszej argumentacji: momentem pośredniczącym w procesie całokształtu reprodukcji życia społecznego jest również jakakolwiek inna z nadbudów. Proponowane rozwiązanie uważam za jedynie słuszne i jedynie materialistyczne. Bez niego, poza tym, nie można udzielić odpowiedzi Adlerowi i spółce.

5. Nadbudowa i ideologia. Struktura nadbudów. Analiza tych zjawisk społecznych w ich statycznym przekroju19 była w najwyższym stopniu niepełna. Stąd brał się szereg nieporozumień, omyłek, a także ślepych zaułków teoretycznych i fałszywych „pozornych” wyjaśnień. Na przykład: badacze napotykają laboratorium naukowe z jego narzędziami pracy, specyficznymi stosunkami pracy itd. Stąd wniosek: laboratoryjna (rsp. wszelka naukowa) praca odnosi się do produkcji. Rozwijając dalej to twierdzenie dochodzili do tego, że wszelka praca pożyteczna społecznie jest pracą produkcyjną. W rezultacie wszystko tonęło w tej „produkcji”, a teoria marksistowska przekształcała się w niedorzeczne objaśnienie części za pomocą całości – ni mniej ni więcej. Lub też nie wiedziano, gdzie umieścić w architektonicznym schemacie Marksa takie zjawiska jak stowarzyszenie naukowe, aparat biurokratyczny, towarzystwo filozoficzne, obserwatorium astronomiczne.

Dlatego też zaproponowałem w mojej książce przede wszystkim oddzielenie pojęć ideologii i nadbudowy, przyjmując nadbudowę za pojęcie szersze i ogólniejsze. Ideologia – to system myśli, uczuć, wzorów, norm itd. Nadbudowa zawiera w sobie również wiele innych rzeczy. A mianowicie, w nadbudowach powinniśmy wyróżniać trzy główne sfery:

1) Technikę danej nadbudowy, „narzędzia pracy” (instrumenty laboratoryjne w nauce; domy, armaty, liczydła, diagramy itd. w aparacie państwowym; pędzle, instrumenty muzyczne itd. w sztuce, i inne).

2) Stosunki między ludźmi (towarzystwo naukowe, organizacja biurokratyczna, międzyludzkie stosunki w warsztacie rzemieślniczym, zgranie się ludzi w orkiestrze).

3) Systemy idei, wzorów, norm, uczuć itd. (ideologia).

Próbowałem następnie przeprowadzić tę analizę jeszcze dalej, tj. wytyczyć główne etapy jeszcze większego rozdrobnienia i dyferencjacji (na przykład, muzyki itd.). Tym samym odpada szereg trudności, które istniały wcześniej, a metoda historyczno-materialistyczna staje się dokładniejsza i ostrzejsza.

6. Zależność nadbudów od bazy. Opisany powyżej punkt widzenia zarysowuje o wiele bardziej konkretne ujęcie problemu zależności nadbudów od bazy, a poprzez bazę – od sił wytwórczych. Zasadniczy mankament, jeśli tak można się wyrazić, kompleksowego postawienia problemu polegał i polega nadal na niejasności pojęcia „zależy” lub „określa się”. Na tej właśnie podstawie powstawały „odchylenia” w środowisku marksistów i quasi marksistów. Warto wspomnieć o pracach towarzysza Szuliatikowa20 („Usprawiedliwienie kapitalizmu w filozofii zachodnioeuropejskiej”) lub Elefeteropulosa, a także wielu innych. Krytycznie nastawione falangi wrogów nieraz wykorzystywały te rozbieżności. A zatem, jeśli wewnątrz każdej nadbudowy rozróżniamy jej elementy, to nietrudno wykazać, jaka jest konkretna zależność tych elementów – 1) od siebie nawzajem, 2) od elementów innych nadbudów, 3) tych ostatnich od bazy, 4) bezpośrednio od bazy, 5) bezpośrednio od techniki itd., itp. Wszelkie „odchylenia” lub pominięcie, wulgaryzacja, „kompleksowe” postawienie problemu tym samym nie wchodzą w rachubę. Natomiast na badaczu spoczywa obowiązek bardzo głębokiego „pogrążenia się” w analizę danej nadbudowy, to jest obowiązek bardzo żmudnej pracy. Aliści rozumie się samo przez się, że nie jest to argument przeciwko moim „innowacjom”.

7. Nadbudowy jako sfery pracy pozbawionej zróżnicowania. Postawiłem sobie również za zadanie zanalizowanie nadbudowy z punktu widzenia pracy. Marks nie na próżno mówił o „produkcji intelektualnej” i „stanach ideologicznych” (ideologische Stände). Nie będę tutaj mówił o praktycznym znaczeniu tych problemów specjalnie dla naszych czasów i specjalnie dla naszej partii. Ograniczę się do czysto teoretycznego umotywowania takiego „aspektu”.

Po pierwsze. Taki punkt widzenia doskonale naświetla problem stosunku produkcji materialnej do produkcji „intelektualnej” i naocznie demonstruje całą absurdalność „kompleksowego” postawienia problemu i w tej dziedzinie (wszystko to, co „korzystne” – to produkcja); szczególnie, przy takim rozstrzygnięciu problemu jest jasne, że praca intelektualna stale jakby wypływa, a następnie wyodrębnia się z produkcji materialnej; kazuistyczne, podchwytliwe pytania odnośnie do kategorii leżących na samej granicy tych dziedzin z punktu widzenia metodologii nie wchodzą zupełnie w rachubę, tak samo jak rzekomo „straszne” pytania dotyczące społecznych grup przejściowych i innych wielkości płynnych.

Po drugie. Takie postawienie problemu pozwala wyjaśnić konieczność zarówno pojawienia się tych lub innych form pracy zaliczanej do nadbudowy, jak i swoistą dyspozycję rozlicznych gałęzi tej pracy, to jest ich relatywne rozmiary w danym społeczeństwie (takie problemy, jak na przykład proporcje pomiędzy pracą materialną a niematerialną, proporcje między rozlicznymi formami pracy „duchowej” itp., jak mi się wydaje, nie były wcześniej w ogóle stawiane; przy tym jest to konieczne dla objaśnienia całego szeregu najistotniejszych zjawisk; weźmy na przykład praktyczną wartość, jaką przedstawia dla nas problem produkcji materialnej i aparatu administracyjno-biurokratycznego).

8. „Sposób przedstawiania” i zasady kształtujące życie społeczne. Uważałem za swój obowiązek jako teoretyka wysunąć na plan pierwszy zapomnianą przez wszystkich tezę Marksa o „sposobie przedstawiania” („Vorstellungsweise”)21. Nie ulega żadnej wątpliwości, że to pojęcie było u Marksa pojęciem współzależnym ze „sposobem produkcji”. Innymi słowy określonemu sposobowi produkcji odpowiada wyznaczony przezeń i adekwatny doń sposób przedstawiania. Marks problemu przedstawiania nie opracował tak logicznie, jasno i dokładnie, jak problemu sposobu produkcji. Ale z jego pojedynczych uwag (na przykład o tym, że należy opracować problem „warstw intelektualnych” itd., itp.) całkowicie jasno wynika, w jaki sposób patrzył on na stawianie tych problemów. To rozwiązuje problem jednego zasadniczego „stylu” życia społecznego od dołu do góry i historycznie względnego charakteru wszelkich i wszystkich ideologii ujmowanych nie z punktu widzenia ich poszczególnych tez (które mogą być wieczne), a z punktu widzenia typów więzi między nimi, to jest szczególnych zasad koordynacji, które stanowią cechę organiczną pojęcia „sposób przedstawiania”.

9. Fizjologia człowieka i prawa rozwoju społecznego. Nie kończące się spory dotyczące stosunku wzajemnego pomiędzy prawami biologii, socjologii itd. próbowałem ukazać na zupełnie innym tle. A mianowicie, właściwości fizjologiczne grup ludzkich oraz odpowiadające im właściwości psychiczne rozpatruję jako określenie danych sił roboczych społeczeństwa (psychofizyczne cechy tragarza, muzyka, organizatora produkcji, kupca, szpiega, szofera, oficera itd.). Przy takim rozwiązaniu problemu nie uzyskuje się tej niedorzecznej dwoistości „praw”, jaką spotyka się na każdym kroku nawet w najlepszych pracach marksistowskich (z jednej strony prawa biologii, fizjologii itd., z drugiej zaś – prawa rozwoju społecznego). W rzeczy samej pierwsze są „innobytem” tych drugich. Jedno i to samo zjawisko rozpatrywane jest z różnych punktów widzenia. Psychofizyczna struktura tragarza i kwalifikacja jego siły roboczej nie są dwiema różnymi wielkościami a dwoma różnymi sposobami rozpatrywania jednej i tej samej wielkości. Zupełnie wyraźnie widzimy to badając tayloryzm, psychotechnikę itd.

10. Materializacja zjawisk społecznych. „Innowacją” z mojej strony jest również rozwijana przeze mnie teoria materializacji zjawisk społecznych, swoisty proces akumulacji kultury, kiedy psychologia społeczna i ideologia umacniają się i krzepną w formie rzeczy mających oryginalny byt społeczny. Ta zmaterializowana, jak można obrazowo określić, zagęszczona do materialnego stopnia psychologia i ideologia społeczna staje się z kolei punktem wyjścia dla wszelkiego dalszego rozwoju (książki, biblioteki, galerie, muzea itd.). Jeśli materializacja zjawisk społecznych jest jednym z podstawowych praw rozwijającego się społeczeństwa, to jasne jest, że w odpowiednich dziedzinach (to jest nadbudowach) analizę trzeba rozpoczynać właśnie w tym punkcie. Materialistyczny punkt widzenia i tu uzyskuje swoje nowe potwierdzenie22.

11. Prawidłowość okresu przejściowego i prawidłowość upadku. Jednym z głównych argumentów przeciwko materializmowi historycznemu jest wskazanie na rzekomo mistyczną istotę sił wytwórczych u Marksa, które powinny, nie wiadomo dlaczego i nie wiadomo skąd, rozwijać się za wszelką cenę. Grzechem byłoby zatajenie, że ten ostatni „wymóg” wobec sił wytwórczych nieraz pojawiał się w pracach marksistów. Ale sam Marks nie jest nic temu winien, ponieważ nieraz wskazywał na przypadki „zagłady obu walczących klas” a wraz z nimi całego społeczeństwa, a wraz z całym społeczeństwem również i jego sił wytwórczych. Problem, czy społeczeństwu jest sądzone rozwijać się, czy zginąć, nie może być rozwiązany abstrakcyjnie, tak lub owak. Może być rozwiązany tylko na podstawie konkretnej analizy.

Właśnie w taki empiryczny sposób wykazano, że okresy przejściowe, jakie następowały po rewolucjach, związane są z chwilowym, bardziej lub mniej długotrwałym upadkiem sił wytwórczych.

W konsekwencji zwyczajowe sformułowanie podstaw teorii materializmu historycznego, rozpoczynające się od słów: „wzrost sił wytwórczych” jest zbyt wąskie, albowiem nie obejmuje ani epok upadków, ani przejściowych okresów rewolucyjnych.

Dlatego uważałem tutaj za swój obowiązek jako teoretyka zanalizowanie prawidłowości tych zjawisk, które odegrały i odgrywają nadal poważną rolę. Uczynienie tego było konieczne, tym bardziej, że bez takiej analizy nie sposób zrozumieć współczesności. Socjologiczna charakterystyka tych okresów, jako okresów cofnięcia się sił wytwórczych pod wpływem nadbudów ze stałym ograniczaniem tego wpływu przez uprzedni stan sił wytwórczych; innymi słowy, charakterystyka podstawowej ich prawidłowości jako rozciągniętego w czasie procesu zwrotnego wpływu nadbudów (w przypadkach okresu przejściowego do momentu ustanowienia nowej równowagi społecznej) została dokonana z całą dokładnością i ujęta w ramy ogólnoteoretyczne.

Z drugiej strony starałem się również sformułować niezbędne fazy w procesie rewolucji, opierając się częściowo (podobnie jak w „Ekonomice okresu przejściowego”) na uwagach towarzysza Kricmana23, do którego należy priorytet w rozwiązaniu danego zadania. W ten sposób teleologia wygnana została ze swej ostatniej kryjówki.

*

W niniejszym artykule napisałem tylko o swoich głównych „innowacjach”. Mógłbym wyliczyć szereg innych: w nauce o klasach, o stosunkach pomiędzy wodzami a partią, w nauce o rewolucji i innych. Niestety, brak mi czasu, aby zatrzymywać się na tym wszystkim, jestem zmuszony prosić czytelnika o wybaczenie nawet za fragmentaryczny charakter niniejszych „Luźnych notatek”. Zadania stojące przed nami, jak z nich widać, są bardzo złożone. W miarę sił starałem się je rozwiązać. Dla każdego myślącego człowieka, a tym bardziej dla bolszewika jest jasne, że ogólna tendencja moich „innowacji” zgodna jest z linią rozwoju ortodoksyjnego, rewolucyjnego i materialistycznego pojmowania Marksa. Przyjąłbym z wdzięcznością jakąkolwiek cenną wskazówkę, albowiem szeroka współpraca w tej dziedzinie jest konieczna, podobnie jak w każdej innej.

Ale, być może, czytelnicy zawołają: „A dlaczego o tych wszystkich problemach, rzeczywiście ważnych i rzeczywiście zasadniczych, żaden z waszych krytyków nawet nie wspomniał, jeśli nie uznać wyjątków za regułę?”.

– „Spytajcie wiatru w polu”… jak niegdyś poradził Knut Hamsun przy całkiem innej okazji…

Nikołaj I. Bucharin

Tłumaczyły: Maria Matuszyn, Iwona Grabowska-Lipińska

Tłumaczenie według: N. I. Bucharin, K postanowkie probliem tieorit istoriczeskogo matierializma – biegłyje zamietki (1923 g.), w: Izbrannyje proizwiedienija, Politizdat, Moskwa 1988, ss. 39–49.

Przypisy:

1 Tieorija istoriczeskogo matierializma. Populiarnyj uczebnik marksistskoj socyologii, Moskwa 1921. Książka stanowi próbę systematycznego wykładu materializmu historycznego. Po raz ostatni wydana została w 1929 roku (przyp. red. wyd.).

2 Plechanow w przedmowie do „Krytyki naszych krytyków” pisze: „Artykuły panów subiektywistów i narodników… przekonały mnie o tym, że oni, zapamiętawszy nasze terminy, nie zdawali sobie sprawy z pojęć… Aby przekonać o tym także i czytelników postanowiłem wyłożyć naszą teorię innymi słowy. Stało się to, czego oczekiwałem. Jeden z naszych największych przeciwników, nie zorientowawszy się, o co chodzi, okrzyknął, że wyrzekłem się „materializmu ekonomicznego”… Tego, że przeciwnicy omylili się, ma się rozumieć, nie żałowałem, ale smutne było co innego. Nie zrozumieli mnie również niektórzy ludzie o tych samych poglądach – oni, jak widać, również zapamiętali tylko pewne słowa…” (N. Beltow, Krytyka naszych krytyków, Spb 1906, s. VI) (przyp. aut.).

3 N. I. Bucharin, Tieorija istoriczeskogo matierializma. Przedmowa (przyp. aut.).

4 Szkoła organiczna w socjologii – kierunek w burżuazyjnej socjologii końca XIX – początku XX wieku. Uczeni tego kierunku próbowali objaśniać życie społeczne za pomocą praw biologii, wulgarnie utożsamiali społeczeństwo z organizmem, a jego społeczne rozczłonkowienie rozpatrywali jako analogiczny podział funkcji między różnymi organami (przyp. red. wyd.).

5 Adam Smith (1723–1790) – szkocki ekonomista i filozof, jeden z najwybitniejszych przedstawicieli klasycznej burżuazyjnej ekonomii politycznej. Ideolog burżuazji przemysłowej okresu manufaktur. Jako pierwszy dokonał podziału społeczeństwa burżuazyjnego na klasy robotników najemnych, kapitalistów i właścicieli ziemi; David Ricardo (1772–1823) – ekonomista angielski, przedstawiciel klasycznej szkoły ekonomii politycznej. Sformułował teorią kosztów komparatywnych (przyp. red. wyd.).

6 Henri Bergson (1859–1941) – francuski filozof-idealista, występujący przeciwko mechanicyzmowi i dogmatycznemu racjonalizmowi (przyp. red.).

7 Hans Driesch (1867–1941) – niemiecki embriolog i filozof, jeden z przedstawicieli witalizmu, profesor filozofii na Uniwersytetach w Heidelbergu i w Lipsku (przyp. red. wyd.).

8 Teoria równowagi wysunięta została przez A. Bogdanowa w pracy „Powszechna nauka organizacyjna” (cz. I 1913; cz. II 1917; cz. III 1922). Zgodnie z tą teorią wszystko, co istnieje, stanowi zmieniające się stany ruchomej równowagi uzyskiwanej w rezultacie wzajemnego oddziaływania na siebie różnie skierowanych sił (przyp. red. wyd.).

9 Max Adler (1873–1937) – filozof austriacki, przedstawiciel „austromarksizmu” (przyp. red. wyd.).

10 Interpretacji heglowskiej triady dokonał K. Marks (por: Dzieła, t. IV.) (przyp. red. wyd.).

11 Brandenburg (prof. Uniwersytetu w Lipsku), Die materialistische Geschichtsauffassung, ihr Wesen und ihre Wandlungen, Leipzig 1920, s. 58 (przyp. aut.).

12 Tamże, s. 58 (przyp. aut.).

13 „Szkoła psychologiczna” w nauce społecznej, psychologizm, rozpowszechniły się w końcu XIX – na początku XX wieku (przyp. red. wyd.).

14 Eugen Böhm-Bawerk (1851–1914) – ekonomista austriacki. Próbował obalić marksistowską teorię wartości i wartości dodatkowej. Jego poglądy poddał krytyce N. Bucharin w artykule Teoria subiektywnej wartości Böhm-Bawerka (przyp. red. wyd.).

15 I wszyscy inni (wł.) (przyp. red. wyd.).

16 „W sensie pickwickowskim” – chodzi tu o podejście obywatelskie (przyp. red. wyd.).

17 A. Bogdanow (A. A. Malinowski) (1873–1928) – filozof, socjolog, ekonomista. Z wykształcenia lekarz (przyp. red. wyd).

18 Biorąc pod uwagę „pojętność” niektórych krytyków, powinienem się zastrzec, że chodzi tu o powierzchowność logiczną, która oczywiście posiada swój ekwiwalent społeczno-ekonomiczny (przyp. aut.).

19 Dla „pojętnych” krytyków, mogących podnieść szum, analiza typowych cech struktury jest statycznym „przekrojem”. Nie usuwa to, naturalnie, obowiązku analizowania danej struktury z punktu widzenia jej ruchu, tj. w dynamice (przyp. aut.).

20 W. M. Szuliatikow (1872–1912) – rosyjski krytyk literacki, publicysta, krytykowany przez Lenina za wulgaryzację marksistowskiej filozofii materialistycznej (przyp. red. wyd.).

21 K. Marks niejednokrotnie używa w „Kapitale” pojęcia „sposób przedstawiania” (przyp. red. wyd.).

22 Nawiasem mówiąc, jak mądrze wyglądają ci z naszych krytyków, którzy zarzucają mi całkowicie przeciwne „tendencje”! (przyp. aut.).

23 L. N. Kricman (1890–1938) – radziecki ekonomista-specjalista w dziedzinie rolnictwa (przyp. red. wyd.).

Dodaj komentarz