Perfidne i drakońskie prawo przeciw kobietom 1


Wprowadzenie powszechnego zakazu aborcji przez Trybunał Konstytucyjny jest perfidnym działaniem PiS pod wodzą Jarosława Kaczyńskiego, mającym na celu odwrócenie uwagi społeczeństwa od klęski podczas obecnej pandemii polityki ochrony zdrowia obywateli, prowadzonej od 1989 roku. Aby odeprzeć zarzutu o tym, że poprzez swoją politykę PiS doprowadził do tysięcy ofiar śmiertelnych, ekipa Kaczyńskiego postanowiła zamanifestować swoją kontrolę nad sytuacją w kraju. Wprowadzono więc drakońskie prawo drogą okrężną, zwalając całe oburzenie społeczne na Trybunał Konstytucyjny i grupę posłów. W ten sposób ekipa Jarosława Kaczyńskiego chciała uniknąć rozłamu wewnątrz PiS-u i zamanifestować swoją jedność i gotowość do działań „niepopularnych”. Teraz ekipa Jarosława Kaczyńskiego uzyskała także narzędzia prawne do dyscyplinowania swojej partii i koalicji. Ponadto ekipa, zyskała wdzięczność Kościoła katolickiego i jego poparcie w dyscyplinowaniu całego społeczeństwa w perspektywie nowych (być może przyśpieszonych) wyborów, mogących być koniecznymi w związku z widocznym spadkiem popularności polityki PiS-u.

Polityczną próbą przed przyjęciem drakońskiego prawa antyaborcyjnego było forsowanie ustawy o ochronie zwierząt, zakazującej między innymi wykorzystywania zwierząt w cyrkach i hodowli zwierząt futerkowych, co poważnie zachwiało wpływami PiS w środowisku wiejskim i ujawniło wewnętrzne podziały w elektoracie PiS-u. Potrzebne było „wstrząśnięcie” społeczeństwem w postaci drakońskiego prawa antyaborcyjnego i odbudowanie jedności naruszonej struktury.

Przypadek prawa antyaborcyjnego pokazuje jak bardzo antydemokratyczną instytucją jest Trybunał Konstytucyjny, który pomyślany został jako instytucja w ręku rządzących kasująca ustawy. W walce o prawo do aborcji nie wolno stać na pozycjach obronnych, ale trzeba atakować.

Hasłami obecnych demonstracji powinny być:

  • „Zakaz aborcji nie zasłoni masowych ofiar koronowirusa”;
  • „Kobieta dysponentem własnego ciała”;
  • „Precz z usłużnymi sędziami Trybunału Konstytucyjnego”.

dr Edward Karolczuk


O Edward Karolczuk

Ur. w 1955, doktor nauk humanistycznych. Interesuje się problemami teorii polityki, historii najnowszej i społeczno­‑politycznych skutków transformacji. Publikował m.in. na łamach "Dziś", "Zdania", "Nowej Krytyki", "Przeglądu". Opublikował książki O wrogu - szkice filozoficzno-historyczne (2010) i "Nagie życie" ofiar wyzysku pracy i wojny (2016).

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Komentarz do “Perfidne i drakońskie prawo przeciw kobietom

  • strebski

    Mam do tej opinii kilka obiekcji. Pierwsza jest taka, że jeśli zaczynamy – jako marksiści – głosić tezy, które możemy odnaleźć np. na stronach neoliberalnej Gazety Wyborczej to nie jest to dowód, żeśmy „przebili się” argumentami na takie środowisko, lecz na to, że chyba z naszym stanowiskiem – marksistowskim – jest coś nie tak… Powielamy tylko to, co GW, TVN24 i inne media tego profilu politycznego serwują nam na codzień.
    Druga obiekcja to potrzeba zniuansowania. Nie mówimy wszak o „nowym prawie” zakazującym aborcji – bo nikt nie znowelizował ustawy. Mówimy tak naprawdę – o czym się nie mówi – o owocach konstytucji z 1997 roku (uchwalanej za czasów tzw. „lewicowego rządu i prezydenta”), w której „każdy może znaleźć coś dla siebie”, bo poziom ogólności i ogólnych deklaracji („zdroworozsądkowo słusznych”) jest tak wielki, że nie dziwota, że przepisy są wzajemnie sprzeczne (tu też uwaga dla tych, co chcą „konstytucję stosować bezpośrednio” w sytuacji „kryzysu sądownictwa”). To, że ten wrzód musiał kiedyś pęknąć (a był oportunistycznie skalpel odkładany od wrzodu przez ponad 23 lata) -to była kwestia czasu, i dobrze, że pękł. DOŚĆ ILUZJI!!! Taki red. Sroczyński z GW/Radia TOK FM dobrze wie, czuje i głosi, że gdyby nie Julia Przyłębska, to tacy wolnościowi demokraci jak Zoll czy Rzepliński podjęliby TAKĄ SAMĄ decyzję, gdyby mieli rozpatrywać zapytanie o konstytucyjność przepisów. Bo to nie jest zły jeden Kaczyński, jeden PiS itd., tylko de facto cały ten pomiot z kloaki o nazwie „Solidarność” we wszystkich swoich emanacjach („lewicowych”, centrowych, konserwatywnych, liberalnych, narodowych, faszyzujących, neoliberalnych itd. itp.) Fajnie jest mieć „chłopca do bicia”, ale chyba tylko w sytuacji jawnej walki o władzę między dwoma stronami (PO vs. PiS).
    Dzięki Kai Godek i Julii Przyłębskiej (kobiety jak się patrzy!) lecą na łeb na szyję seksistowskie mity mieszczańskiego feminizmu o „siostrzeństwie” kobiet i że „to mężczyźni gotują nam ten los”. Kobiety kobietom też gotują, bo to NIE JEST sprawa płci tylko interesów i władzy.
    Należy przyklasnąć PiSowi, że zrzuca maskę za maską kapitalistycznej Polski. Że wykazuje (nieintencjonalnie pewnie) iluzyjność „demokratycznych konstytucji”, że odziera maski z „chrześcijańskiego miłosierdzia” kościoła katolickiego itd. itp.
    „Chytrość Rozumu” Hegla się przypomina… Kto wie, może dzięki próbie „narodowo-konserwatywnej odnowy” będziemy mieć szeroki proces laicyzacji i liberalizacji, jaki na zachodzie Europy miał miejsce wiele lat temu wstecz (aż do Rewolucji Francuskiej sięgając)?