Poprzednik Abramowskiego a współczesność


new-harmonyKryzys finansowo-ekonomiczny, który w ostatnich latach dotknął wszystkie prawie bez wyjątku rozwinięte kraje kapitalistyczne, nie tylko ukazał bankructwo neoliberalnych koncepcji rozwoju ekonomiki, ale także zanegował dominujący dotąd sposób myślenia o kierunkach rozwoju społeczeństwa. Jak podczas każdego kryzysu, także dziś, nie tylko mnożą się krytyczne oceny historii i teraźniejszości, ale także podejmowane są próby przewartościowania dominujących dotąd koncepcji funkcjonowania świata i wypracowania nowych recept rozwoju ludzkości. Stąd nawrót do historycznych już teorii społecznych, krytycznych wobec kapitalizmu i próba odnalezienia w nich jeśli nie wzorów, to przynajmniej teoretycznych inspiracji dla krytycznej analizy współczesnego świata i wypracowania modeli alternatywnych. Powstaje pytanie, czy idee Abramowskiego mogą być dziś alternatywą dla współczesnego modelu gospodarki neoliberalnej.

W tym kontekście warto nawiązać do wielkich europejskich poprzedników E. Abramowskiego, a zwłaszcza do twórczości znanego angielskiego myśliciela, działacza społecznego i filantropa XIX wieku, Roberta Owena, zaliczanego powszechnie do nurtu tzw. socjalizmu utopijnego. Z E. Abramowskim, oprócz krytycznego spojrzenia na kapitalizm, łączy go także szczególne przywiązanie do kooperatywnych form organizacji pracy i bytu, jako swoistej recepty na wady kapitalizmu. I choć w sensie chronologicznym dzieli ich prawie półwiecze, to ze względu na opóźnienie cywilizacyjne w wielu punktach rzeczywistość Anglii pierwszej połowy XIX w. i ziem polskich była podobna. A właśnie prace Roberta Owena wyrażają najbardziej dojrzałą i trafną krytykę ustroju kapitalistycznego tej właśnie epoki.

Owen słusznie dostrzegał decydujące znaczenie wprowadzenia maszyn dla rozwoju kapitalizmu, który zresztą nazywa „systemem fabrycznym”.

„Wprowadzenie maszyny parowej i przędzarki mechanicznej – twierdzi – zwiększyło niesłychanie zdolności produkcyjne człowieka. Dzięki tym wynalazkom siła produkcyjna, to znaczy środki służące do wytwarzania bogactw, wzrosły w naszym kraju w ciągu półwiecza przeszło dwunastokrotnie, a poza tym przyczyniły się do znacznego wzrostu produkcji w innych krajach”1. Jednakże owe wynalazki, zauważa Owen, ściągnęły na społeczeństwo wiele nieszczęść, które znacznie przekroczyły dobrodziejstwa z nich płynące. Choć stworzyły pewien zasób bogactw, to jednocześnie oddały go w ręce garstki ludzi, którzy za pomocą tychże bogactw zagarnęli dobra wytworzone przez pracę szerokich rzesz. „W ten sposób – twierdzi – ogromne masy ludności stały się niewolniczo zależne od kaprysu i ciemnoty owych monopolistów; ludność ta – zauważa – jest dzisiaj doprawdy bardziej bezradna i nieszczęśliwa niż dawniej, kiedy nazwiska Watt i Arkwright były jeszcze nieznane”2.

Owen dostrzegał, że nędza „klas pracujących” wynikała z samej istoty nowego „systemu fabrycznego” i była spowodowana obiektywnymi warunkami jego rozwoju. Trwająca walka konkurencyjna skłaniała bowiem kapitalistów do obniżania kosztów produkcji, a to znaczy również – do obniżania płacy roboczej. „Aby zwyciężyć w tym wyścigu – pisał – nowa fala współzawodniczących przedsiębiorstw, zwalczając przemysłowców dawniejszych, stworzyła dla różnych warstw, których praca jest obecnie źródłem swych bogactw, niesłychanie ciężkie warunki, a w miarę jak konkurencja była coraz większa i coraz trudniej było się wzbogacić, nowi przemysłowcy stopniowo doprowadzili klasy pracujące do stanu takiej nędzy, jakiej wyobrazić sobie nie mogą ci, którzy nie śledzili uważnie krok za krokiem dokonujących się zmian”3. W celu obniżenia kosztów pracy zaczęto na masową skalę zatrudniać kobiety i dzieci.

Owen doskonale zdawał sobie sprawę z rzeczywistego ekonomicznego uzależnienia klas pracujących od kapitału. Nie zadowalając się twierdzeniami o „osobistej wolności robotników” pytał: „Czy wolność ich nie jest tylko pozorna? Czyż w rzeczywistości nie muszą oni pracować tyle, ile się od nich wymaga, chociaż by to było dwadzieścia godzin dziennie? Jaka tu może być wolność, i cóż innego mają ci ludzie do wyboru, jeżeli nie śmierć głodową?”4. Niewątpliwie warunki pracy i życia robotników wywołały w nim żywe współczucie, czemu niejednokrotnie dawał wyraz w publicznych wystąpieniach. „W okresach bardzo słabego popytu na robociznę – pisał w jednej ze swoich prac – nędza i rozpacz robotników, pozbawionych regularnego zatrudnienia i zwykłych zarobków, jest nie do opisania. W takich czasach nieprzeliczone rzesze zgłaszają się do kierowników wielkich zakładów przemysłowych o jakiekolwiek zatrudnienie, byle przeżyć. Podczas tych usiłowań, by przecież być uczciwym i pożytecznym, rodzina takiego wędrownika albo koczuje razem z nim, albo też czeka w domu; w obu wypadkach cierpi tak straszną nędzę, jakiej syte i wesołe towarzystwo naszych wyższych sfer nie może sobie nawet wyobrazić!”5.

Znane są też powszechnie zabiegi Owena na rzecz uchwalenia ustaw o ograniczeniu zatrudnienia dzieci w fabrykach oraz o skróceniu dnia roboczego. Sprawom tym przydawał wiele uwagi poświęcając im nawet całe odrębne publikacje, jak Uwagi o skutkach systemu fabrycznego, czy memoriał do brytyjskich fabrykantów O zatrudnianiu dzieci w fabrykach. Jednocześnie Owen dostrzegał, że mechanizmy gospodarcze nowego ustroju prowadzą do sytuacji, kiedy to nędzy i wyzyskowi mas towarzyszy ogromne marnotrawstwo środków, wynikające z faktu, że przedsiębiorcy kierują się jedynie doraźnym zyskiem, a nie przesłankami racjonalnymi. Uważał, że przewrót maszynowy wyzwolił wielkie potencjalne możliwości produkcyjne, które, gdyby zostały rozumnie i w sposób planowy spożytkowane, pozwoliłyby zapewnić dostatnie życie wielokrotnie większej nawet liczbie ludności niż miała ją wtedy Anglia. „Siła produkcyjna” stworzona przez przewrót przemysłowy jest tak olbrzymia, twierdził Owen, (…) że już dzisiaj siła ta wystarczyłaby, żeby świat nasycić bogactwem i że zdolność do wytwarzania bogactw można zwiększać bez końca, w coraz to szybszym tempie”6. Nie dzieje się tak jedynie dlatego, że obserwowanemu ogromnemu wzrostowi siły produkcyjnej nie towarzyszy powstanie stosownych mechanizmów społecznych, które pozwoliłyby ją spożytkować dla dobra ogółu. „Sprawozdawca wasz jest głęboko przekonany – mówił o sobie w innym miejscu – że gdyby dało się stworzyć takie urządzenia, wówczas można by znaleźć zyskowne zatrudnienie dla wszystkich; zamiast powszechnej nędzy, na którą wszyscy tak głośno narzekają, mielibyśmy z czasem daleko większy dobrobyt niż wszystko co można było osiągnąć przed owym niezwykłym wzrostem siły produkcyjnej społeczeństwa”7. Mechanizm gospodarczy „systemu fabrycznego” oraz wynikające z niego położenie robotników napawały Owena obawą o losy Anglii. Dostrzegał w nich bowiem realną groźbę społecznego wybuchu.

„Przedsiębiorca uważa robotnika jedynie za narzędzie służące do zgarniania zysków – przestrzegał – charakter robotnika nabiera przy tym niesłychanej brutalności i jeśli rozumnie obmyślone środki nie zahamują tego procesu, poprawiając warunki bytu klasy pracującej, to kraj nasz znajdzie się prędzej czy później w strasznie niebezpiecznym położeniu, z którego nie tak łatwo będzie znaleźć wyjście”8.

Chociaż Owen był tym spośród socjalistów utopistów pierwszej połowy XIX w., który najtrafniej opisał mechanizmy wielkiej kapitalistycznej produkcji przemysłowej, poddając je zarazem ostrej krytyce, to jednak poglądy na historię i życia społeczne, które legły u podstaw jego koncepcji, nie pozwoliły mu na dogłębne wyjaśnienie ekonomicznych mechanizmów rozwoju nowego sposobu produkcji. Trzymając się uporczywie przebrzmiałej już XVIII-wiecznej racjonalistycznej teorii prawa naturalnego, rodzący się ustrój Owen konsekwentnie rozpatrywał w kategoriach swoistego błędu ludzkości, wypływającego z ciemnoty i przesądów.

Nie wdając się w szczegóły interpretacji tej koncepcji, warto jednak przypomnieć jej podstawowe założenia. Otóż, pierwotnie ludzkość żyła w stanie natury. Był to okres, kiedy nie było państwa i prawa stanowionego oraz nie było życia społecznego. Stan natury przedstawiany bywał przez myślicieli w różny sposób – od idealnego szczęścia po całkowity chaos i stan konfliktów. Najczęściej jednak, zgodnie z tradycją jeszcze od stoików, stan naturalny przedstawiany był jako stan harmonii i racjonalności w dziejach ludzkich.

Stan natury, określany przez niektórych jako „złoty wiek” ludzkości, okazał się jednak stanem nietrwałym. Ludzie porzucili go i przeszli do stanu społecznego opartego na umowie społecznej.

Koncepcja prawa naturalnego i umowy społecznej stała się w XVII i XVIII wieku podstawą krytyki feudalnych stosunków społecznych, poddawanych ocenie z punktu widzenia ich zgodności z prawem naturalnym. Spełniała funkcję teoretycznego argumentu i ideologicznego środka dla uzasadnienia przez konkretnego myśliciela własnego ideału ustroju społeczno-politycznego, społeczeństwa obywatelskiego i państwa. Dlatego też apelowanie myślicieli do „stanu naturalnego” społeczeństwa i do „naturalnej jednostki”, jak słusznie zauważył L. Kriwuszyn, nie powinno być rozumiane jako nawoływanie do zawrócenia ludzkości do prymitywizacji9.

Wraz z upowszechnieniem się w XVIII wieku koncepcji prawa naturalnego rozpoczął się w Europie, przede wszystkim we Francji, tryumfalny pochód racjonalizmu jako ideologii antyfeudalnej. Okres ten Fryderyk Engels określał jako „królestwo rozumu”. „Myślący rozum” stał się jedynym probierzem.

„Wszystkie dotychczasowe formy społeczne i państwowe, wszystkie tradycyjne wyobrażenia wyrzucono jako nierozumne do lamusa; dotychczas światem rządziły jedynie przesądy; cała przeszłość zasługiwała tylko na politowanie i wzgardę. Dopiero teraz zajaśniało światło dzienne, nastąpiło królestwo rozumu; odtąd zabobon, bezprawie, przywilej i ucisk miały zostać wyparte przez wieczną prawdę, wieczną sprawiedliwość, założoną w naturze równość i niezbywalne prawa człowieka”10.

Zdaniem Owena warstwy rządzące, na skutek błędnego wyobrażenia o naturze ludzkiej, przekazanego im przez minione pokolenia, stworzyły nierozumny system społeczny, nierozumną religię i nierozumny system wychowawczy. System ten niesie klasom pracującym nędzę i trudne warunki życia. Ponieważ charakter człowieka nie zależy od jego indywidualnej woli, lecz od warunków w jakich się kształtuje, robotnicy wkraczają na drogę przestępstwa, buntu, zbrodni. Ten stan społecznego wzburzenia zaczyna zagrażać całemu społeczeństwu. Schemat ten zarysowany już w pierwszych pracach Owena przenika całą jego późniejszą twórczość.

W swej niechęci do rewolucyjnych metod przeobrażania świata Owen w niczym nie ustępuje swoim francuskim odpowiednikom: Saint-Simonowi i Fourierowi. Podobnie jak oni stawia sobie za cel uchronienie świata przed ta straszliwą, jego zdaniem, groźbą, jaką jest rewolucja. Nawet wówczas, kiedy ruch robotniczy stawał się coraz potężniejszą siłą, a przez Europę przetoczyła się rewolucyjna fala Wiosny Ludów, Owen zdecydowanie krytykował formy przemocy w walce o wyzwolenie społeczne. Zwracając się w 1849 r. z apelem Do czerwonych republikanów, komunistów i socjalistów europejskich, przestrzegał: „Wy uważacie, że przemoc jest narzędziem najskuteczniejszym, ja natomiast jestem najgłębiej przekonany, że rozum i dobroć są nie tylko najbardziej godziwą i najlepszą bronią w zwalczaniu błędów, ale również najpotężniejszą i najbardziej skuteczną metodą, gdy się chce skłonić ludzi do zmiany przekonań i postępowania”11. Owen był przekonany o nieskuteczności, a nawet o szkodliwości metod rewolucyjnych.

Zdecydowanie odrzucając rewolucyjne metody przeobrażania rzeczywistości społecznej, Owen jednocześnie zdawał sobie doskonale sprawę z obiektywnych uwarunkowań narastania rewolucji. Dostrzegał, że istniejący „nierozumny” porządek społeczny coraz bardziej grozi wybuchem, czemu niejednokrotnie zresztą dawał wyraz w publicznych wystąpieniach. Własną misję zaś widział w przygotowaniu i zainicjowaniu takich zmian, które pozwoliłyby usunąć nabrzmiewające konflikty społeczne i uniknąć rewolucyjnej groźby.

W odróżnieniu od innych socjalistów dostrzegał, że proletariat jest siłą potężną. Rzecz w tym, że dla Owena był on przede wszystkim siłą destrukcyjną. Wielokrotnie twierdził, że rosnąca nędza mas może zagrozić istniejącemu porządkowi społecznemu.

Jest rzeczą znamienną że w jego pracach nigdzie nie znajdujemy ustosunkowania się, czy choćby odnotowania, tak przecież licznych w owym czasie, robotniczych wystąpień, strajków, manifestacji. Wielokrotnie natomiast pisał on o „występkach” robotników, ich przywarach i demoralizacji. Pisząc o negatywnych skutkach bezrobocia twierdził np.: „Każdy kto zna choć trochę naturę ludzką, wie doskonale, że w ludziach utrzymywanych w bezczynności i ciemnocie muszą się budzić instynkty zbrodnicze”12. W innym zaś miejscu przedstawiając dawne porządki w fabrykach tak charakteryzuje robotników:

„Kradzież i paserstwo było wśród nich uznawanym fachem, nieróbstwo i pijaństwo – stałym obyczajem, kłamstwo i oszustwo – powszechnie przyjętym sposobem postępowania, a spory świeckie i religijne – codziennym zjawiskiem; łączyło ich tylko jedno: nastrój bezustannej, zażartej opozycji wobec pracodawców”13.

Owen nigdzie też nie odnotował żadnej pozytywnej cechy proletariatu jako klasy, nie dostrzegał niczego, spośród całego bogactwa cech, jakie odnotował np. Engels w znanej pracy Położenie klasy robotniczej w Anglii, choć przecież obaj obserwowali ten sam angielski proletariat i w tym samym mniej więcej czasie. Owo dziwne milczenie nie może nie nasuwać podejrzeń, że robotnicze bunty oraz strajki Owen zaliczał do „występków” klasy robotniczej, tyle tylko, że znajdował dla nich usprawiedliwienie w postaci zasady, „że o charakterze człowieka decydują warunki jego życia”.

Choć Owen, bez wątpienia, dostrzegał rosnącą siłę proletariatu, była ona, jego zdaniem, przede wszystkim siłą destrukcyjną, mogącą przynieść wiele „nieszczęść: Anglii. Jego projekty miały więc na celu odwrócenie narastającej groźby rewolucji, spacyfikowanie rewolucyjnych nastrojów i „łagodne” wyeliminowanie przyczyn konfliktów społecznych.

Dlatego też Owen pokładał nadzieje przede wszystkim w klasach oświeconych i ich rządach, w klasach właścicieli, z którymi w istocie czuł się związany. Jego projekty miały na celu poprawę położenia robotników, ale bez uszczerbku dla zasadniczych interesów właścicieli – co zresztą wielokrotnie podkreślał. Pragnął, jak twierdził, z całej duszy uszczęśliwić wszystkich swoich bliźnich „zarówno”14.

Będąc przemysłowcem, a więc człowiekiem czynu, Owen nie poprzestaje na rozważaniach teoretycznych, lecz próbuje przekształcić własne idee w rzeczywistość. Najpierw wykorzystują swoje stanowisko współwłaściciela i zarządcy zakładów przędzalniczych w New Lanark wprowadza szereg eksperymentów o charakterze socjalnym, zmierzających do poprawy warunków pracy i życia robotników, m.in. zwiększa płace, skraca dzień roboczy do10,5 godz., buduje nowe zdrowe mieszkania, zapewnia bezpłatną ochronę i edukację dzieci itp. Wiązało się to z dodatkowymi wydatkami właścicieli fabryki, lecz ich zyski na tym wcale nie ucierpiały. Zwiększona wydajność pracy w pełni je zrekompensowała.

Upojony tym pierwszym sukcesem Owen postanawia pogłębić eksperyment, traktując go jako wzór dla całego społeczeństwa. W Anglii jednak nie znajduje należytego poparcia dla swych idei, wyjeżdża więc do Ameryki i buduje tam wzorcową osadę pracowniczą – „Nową Harmonię”, w której stara się wdrożyć w praktyce swój ideał nowego porządku społecznego. Eksperyment kończy się fiaskiem, a Owen po utracie swoich oszczędności w roku 1827 wraca do Anglii, gdzie wznawia agitację za nową organizacją społeczeństwa. Największy tryumf owenizm przeżywa w latach 30., kiedy liczba jego zwolenników idzie w tysiące.

Oweniści formułują swój program wokół spółdzielczości i moralnych zasad opartych na pracy i sprawiedliwym podziale. Powstało wówczas kilka sklepów spółdzielczych w Londynie i Brighton, „giełd pracy” dla bezpośredniej dystrybucji dóbr, związków zawodowych i sieci domów nauki, wpajających ludziom zasady socjalizmu, braterstwa i rozumu. Sama socjalistyczna społeczność Manchesteru liczyła w tym czasie 8-10 tys. osób i dysponowała własnym ogromnym Domem Nauki, wzniesionym ze składek robotników; mieściła się w nim największa i najpiękniejsza sala wykładowa w mieście, zdolna pomieścić nawet 3 tys. słuchaczy. W Domu tym regularnie odbywały się interesujące prelekcje i debaty przyciągające tysiące uczestników. Był wśród nich i młody Engels, który z podziwem obserwował dojrzałość i poziom intelektualny angielskich robotników15.

Rozwijający się kapitalizm i krzepnący ruch robotniczy wkrótce zanegowały jednak te formy działalności społecznej. Pojawił się czartyzm, polityczny ruch robotniczy walczący o powszechne prawo wyborcze, a owenizm ostatecznie przeszedł do historii.

Nieuchronnie nasuwa się tu pytanie o aktualność idei i praktycznych doświadczeń Roberta Owena, o ich znaczenie w wytyczaniu alternatywy dla współczesnych teorii neoliberalnych i ich złowrogiej praktyki społecznej. Pytanie w świetle dotychczasowych rozważań chyba kluczowe.

Można by tu wskazać na cały szereg konkretnych pomysłów Owena dotyczących organizacji pracy lub bytu pracowników, które i dziś nie utraciły nic ze swej aktualności, zwłaszcza w krajach rozwijających się, gdzie kapitalizm nierzadko funkcjonuje według swojego XIX-wiecznego wzorca. Ale wiele z tych postulatów zostało również przyswojonych i wdrożonych w rozwijających się krajach kapitalistycznych, z pożytkiem nie tylko dla robotników, ale i dla samego rozwoju gospodarczego i cywilizacyjnego. Należy ocenić, że owenizm zrodzony w warunkach przewrotu przemysłowego i wczesnego kapitalizmu był ściśle związany z tamtymi warunkami ekonomicznymi i wraz z ich przekształceniem i rozwojem dość szybko, bo już pod koniec pierwszej połowy XIX wieku utracił swoją historyczna rolę na rzecz czartyzmu.

Paradoksalnie, najbardziej żywotną pozostaje dziś najsłabsza chyba strona koncepcji Owena, a mianowicie jej racjonalistyczna osnowa filozoficzna, wyrażająca się w ocenie, że wady kapitalizmu są wynikiem „błędów” i „przesądów” ludzi i że wystarczy stworzyć odpowiednią, „prawdziwą” teorię, a następnie ją upowszechnić, aby zbudować idealne, harmonijnie rozwijające się społeczeństwo. To podejście, typowe dla racjonalistów XVIII wieku, nadal trzyma się mocno również wśród wielu współczesnych teoretyków. Nie odwołując się wprost do racjonalizmu, są oni przekonani, że wina za obecny kryzys gospodarki leży właśnie po stronie teoretyków: ekonomistów, socjologów i filozofów, którzy nie potrafili stworzyć na czas prawdziwej, adekwatnej do warunków teorii rozwoju ekonomiki i społeczeństwa oraz przekonać do niej decydentów. I że dziś wystarczy taką właśnie teorię stworzyć oraz ją wdrożyć, aby zapewnić dalszy „harmonijny rozwój”. Często pozostają zupełnie nieświadomi, że tak naprawdę niewiele się różnią od XIX-wiecznego Owena, Fouriera czy Saint-Simona. Kiedy już w końcu stworzą tę swoją „jedyną prawdziwą i wolną od błędów teorię”, staną przecież bezradni przed tym samym problemem, co ich wielcy poprzednicy przed stu laty: kto miałby ją właściwie wdrażać w życie? I wtedy nie znajdą innej odpowiedzi, jak – „oświecony władca”, bez względu na to jaką postać w historii przyjmował: króla Francji do którego Saint-Simon składał swoje petycje, parlamentu gdzie słał listy Owen, czy też naszych współczesnych decydentów. Jak na wiek XXI nie jest to zbyt ambitna propozycja…

Problem, jak się wydaje, polega bowiem nie na tym, że współczesna rzeczywistość społeczna jest nieracjonalna, lecz właśnie na tym, że jest ona w pełni racjonalna, tyle że racjonalnością określonej grupy/warstwy/klasy społecznej, która z takiego porządku społecznego (ekonomicznego) odnosi największe korzyści. Inna sprawa, że jej pazerność i żądza zysku zaślepia ją do tego stopnia, że zaczyna tracić instynkt samozachowawczy i poprzez swoje działania zaczyna zagrażać nie tylko sobie samej, ale i całemu cywilizacyjnemu rozwojowi świata.

A zatem zadaniem dzisiejszych teoretyków powinno być nie proste zanegowanie tej rzeczywistości z pozycji racjonalistycznych, lecz jej dokładna analiza przede wszystkim pod kątem procesów i sprzeczności narastających w ekonomice oraz ich skutków dla stosunków społecznych. I próba odkrycia prawidłowości rozwoju społecznego, poznanie których pozwoliłoby w naukowy sposób przewidywać dalszy rozwój społeczeństw, zagrożenia i szanse dla ludzkości.

Stefan Owczarz

Przypisy:

1 R. Owen, Wybór pism, Warszawa 1959, s. 277.

2 Tamże.

3 Tamże, s. 199-200.

4 R. Owen, Wybór pism, Warszawa 1959, s. 222.

5 Tamże, s. 143-144.

6 Tamże, s. 259.

7 R. Owen, Wybór pism, Warszawa 1959, s. 259.

8 Tamże, s. 204.

9 L. Kriwuszyn, Probliema gosudarstwa i obszczestwa w domarksistskoj mysli, Leningrad 1978, s. 108.

10 F. Engels, Rozwój socjalizmu od utopii do nauki, [w:] K. Marks, F. Engels, Dzieła, t. 19, Książka i Wiedza, Warszawa 1972, s. 205-206.

11 R. Owen, Wybór pism, Warszawa 1959, s. 366.

12 R. Owen, Wybór pism, Warszawa 1959, s. 139.

13 Tamże, s. 51.

14 R. Owen, Wybór pism, Warszawa 1959, s. 171.

15 Szerzej patrz: Tristram Hunt, Fryderyk Engels. Komunista we fraku, Świat Książki, Warszawa 2012, s. 90.

Pierwodruk: Marii Szyszkowskiej (red.), Dzisiejsze znaczenie ideałów spółdzielczości, wyd. Wszechnica Polska Szkoła Wyższa, Warszawa 2013.


O Stefan Owczarz

Ur. 1955 r. w Karczmiskach. Niezależny publicysta, którego główny okres twórczości przypada na lata 80-te ub. stulecia, kiedy to na łamach tygodnika "Sprawy i Ludzie" zamieścił wiele znaczących artykułów krytykujących polską rzeczywistość z pozycji marksizmu.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.