Stan wyjątkowy a demokracja


Istota stanu wyjątkowego

Wprowadzenie stanu wyjątkowego daje możliwość zastosowania środków przemocy państwowej do walki z wrogiem. Porządek konstytucyjny ulega wówczas zawieszeniu, a uprawnienia władz wojskowych zostają rozszerzone na strefę cywilną. Zastopowaniu ulega trójpodział władzy. Władza wykonawcza otrzymuje nieograniczone pełnomocnictwa, niezbędne do likwidacji chaosu i niebezpieczeństwa. Rola parlamentu zaczyna ograniczać się do zatwierdzania rozporządzeń wydawanych przez władzę wykonawczą i nadawania jej decyzjom rangi ustawy. Władza wykonawcza przynajmniej częściowo wchłania władzę ustawodawczą. Władza wykonawcza przestaje być władzą wykonawczą, a staje się władzą w pełni suwerenną. Sądy stają się podporządkowane władzy wykonawczej lub tworzone są sądy specjalne. Ogłoszenie stanu wyjątkowego oznacza zamanifestowanie jej monopolu na stosowanie przemocy i wezwanie przeciwnika do rozbrojenia i zdania się na „łaskę i niełaskę” ogłaszającego, rozpoczęcie „legalnej wojny domowej”. W 2011 roku świat obiegła wiadomość, że stan wyjątkowy został zniesiony w Algierii po 19 latach, a w Syrii po 48 latach. Powstaje tylko pytanie: na jak długo, skoro w jego warunkach wychowały się całe pokolenia?

Agamben postawił tezę, że stan wyjątkowy został zmieniony w nowoczesnych państwach totalitarnych i demokratycznych i przestał być już tylko rekcją na wojnę, wojnę domową lub groźby ich wybuchu. Służy nie tyle opanowywaniu sytuacji zagrożenia bytu państwowego, co uruchamia mechanizmy pozwalające na eliminację przeciwników politycznych, którzy nie chcą zaakceptować wymogów i warunków oficjalnego systemu politycznego lub czyjegoś przywództwa w nim. Stan wyjątkowy przestał być traktowany jako zjawisko szczególne, jako prawny wyjątek, który miał obowiązywać przez krótki okres czasu, a stał się permanentną formą rządów, „funkcjonuje […] nie tylko jako jedna z technik rządzenia, nie tylko jako środek nadzwyczajny, ale również w coraz większym stopniu jako jeden z konstytutywnych paradygmatów porządku prawnego”i.

Zdaniem Agambena to, że żyjemy w warunkach stanu wyjątkowego, jest skrzętnie skrywaną tajemnicą wszelkiej władzy, także tej uważającej się za demokratyczną. Sytuacja taka występuje ciągle od I wojny światowej. „Stan wyjątkowy osiągnął dziś właśnie swój maksymalny, globalny zasięg. Normatywny aspekt prawa może być więc bezkarnie eliminowany i łamany przez przemoc zachodnich demokracji, które – na zewnątrz ignorując prawo międzynarodowe, a wewnątrz wytwarzając permanentny stan wyjątkowy – rzekomo wciąż stosują […] prawo”ii.

Z tego, że stan wyjątkowy stał się permanentny, można wyciągnąć wniosek, że na przestrzeni ostatniego wieku zmieniły się jego przyczyny – kiedyś taktowano je jako przypadkowe, nagłe i wyjątkowe, dające się stosunkowo łatwo i szybko wyeliminować przy pomocy siły lub tylko groźby jej użycia, a obecnie przyczyny jego są, chociaż władze nie chcą tego przyznać, strukturalne, tkwiące w zaostrzających się sprzecznościach ekonomicznych i politycznych systemu kapitalistycznego. Zmieniły się również jego cele. Dlatego, by stanowić ukryty fundament systemu politycznego i spełniać pokładane w nim nadzieje, stan wyjątkowy musi ciągle trwać.

Stan wyjątkowy jako pustka

Powstaje pytanie, jak stan wyjątkowy ma się do demokracji i funkcjonującego wcześniej systemu prawa? Zdaniem Giorgio Agambena istnieją dwa zasadnicze stanowiska teoretyczne w kwestii określenia stanu wyjątkowego: pierwsze – traktuje stan wyjątkowy jako konieczność, kwestię praktyczną, a nie prawną, uważa że aby zachować zgodność z łacińską formułą, iż „konieczność nie zna prawa”, stan nagłej konieczności jako pewien wyjątek nie może mieć formy prawnej; drugie – pełne wewnętrznych sprzeczności, sytuuje stan wyjątkowy na pograniczu prawa i polityki, jako stan nierównowagi pomiędzy prawem publicznym a faktem politycznym, jako środek prawny, który nie da się włączyć w obszar prawa, jako formę prawa, która takiej formy mieć nie może. Oba stanowiska teoretyczne mogą one występować w różnych odmianach i mutacjach.

U Agambena nie znajdą uzasadnienia elitaryści prawicowej, jak i lewicowej orientacji – ani ci, którzy sądzą, że rozzuchwalonym i ciemnym tłumem można rządzić tylko przy pomocy ustawodawstwa wyjątkowego, ani ci, którzy sądzą, że stan wyjątkowy należy wprowadzić wbrew omamionym masom w imię ich interesów i demokracji. Zdaniem Agambena działania państwa w okresie stanu wyjątkowego zostają faktycznie pozbawione związku z prawem, są rodzajem pustej przestrzeni bez prawa. Agamben przedmiotem refleksji czyni stan wyjątkowy rozumiany jako „ziemia niczyja” „pomiędzy prawem publicznym a faktem politycznym”iii. Jego zdaniem pojęcie stanu wyjątkowego łączy się z pojęciem wojny domowej, powstania i ruchu oporu, co nieco komplikuje problem. „Fakt, że wojna domowa stanowi odwrotność normalnego stanu rzeczy, sprawia, że staje się nieodróżnialna od stanu wyjątkowego, który jest bezpośrednią odpowiedzią władzy państwowej na najostrzejsze konflikty wewnętrzne”iv.

Sprzeczność pomiędzy stanem wyjątkowym a prawem próbował przezwyciężyć Carl Schmitt na gruncie rozważań o suwerenności. W Teologii politycznej w 1922 roku pisał, że „Ten, kto decyduje o stanie wyjątkowym, jest suwerenny”v. Nie odnosił tej wypowiedzi do zwykłych przypadków, lecz wyjątkowych i krańcowych, kiedy nie można było w prostych i jasnych kategoriach określić warunków koniecznych do uznania danej sytuacji za zwykłą czy wyjątkową. Sytuacja wyjątkowa bowiem najlepiej pokazuje podmiot władzy w państwie, i mówi nam, że ten kto ma rzeczywistą władzę w wyjątkowej i krańcowej sytuacji nie musi mieć prawa, by ustanowić porządek prawny. Stan wyjątkowy służył Schmittowi do zdefiniowania suwerenności. Uważał, że suweren „decyduje zarówno o tym, czy wystąpiła sytuacja wyjątkowa, jak i o metodach jej przezwyciężenia. Stoi ponad normalnie obowiązującym porządkiem prawnym, a jednocześnie jest z nim związany, ponieważ do niego należy decyzja, czy konstytucja może zostać in toto zawieszona”vi. Schmitt dostrzegał w stanie wyjątkowym moment, w którym państwo i porządek prawny znajdowały się w sprzeczności, w stanie wyjątkowym „prawo ustępuje całkowicie państwu”vii. W stanie wyjątkowym norma prawna ulega zawieszeniu, „decyzje uwalniają się od związku z normami i nabierają charakteru absolutnego. W sytuacjach nadzwyczajnych państwo zawiesza ważność prawa, kierując się instynktem przetrwania”viii.

Schmitt próbował wpisać stan wyjątkowy w system prawny, chociaż wiedział, że zawieszeniu ulega wówczas cały porządek prawny. Oddalając się od prawa, zbliżał się do niego poprzez suwerena. „Ponieważ stan wyjątkowy nie oznacza wcale chaosu ani anarchii, jest on w rozumieniu prawa w dalszym ciągu formą porządku, chociaż już nie formą porządku prawnego. Okazuje się zatem, że istnienie państwa może mieć większą wartość niż obwiązywanie norm prawnych”ix. To, że stan wyjątkowy jest poza systemem prawa nie oznacza bowiem, że jednostka nie podlega jakimkolwiek przepisom prawa.

Według Schmitta stan wyjątkowy pozwalał utrzymać stosowalność prawa, choć brzmi to paradoksalnie, poprzez jego czasowe zawieszenie, o ile suweren potwierdzał swoją siłę. Dzisiejszy permanentny stan wyjątkowy dowodzi raczej słabości suwerena i oznacza utratę przez niego swoich prerogatyw. Obecnie okazuje się bowiem, że suweren (lud czy naród) potrzebuje przemocy nad sobą, aby móc być suwerenem. Ta sprzeczność dostrzeżona przez Schmitta może oznaczać, że suwerenność oddzieliła się od dotychczasowego suwerena i stała się atrybutem nowego suwerena – oligarchii lub że demokracja zaczęła przeszkadzać w sprawowaniu władzy przez warstwy faktycznie panujące lub zaczęła zawadzać w rozwiązywaniu problemów społecznych. W praktyce trudno sprawić, aby nadzwyczajne uprawnienia zostały wykorzystane do obrony konstytucji, by ktoś, kto uzyskał dyktatorskie uprawnienia, poddał się kontroli organów konstytucyjnych. Wprowadzający stan wyjątkowy przedstawiają go jednak jako czasową ofiarę z demokracji w imię obrony demokracji, zapominając, że „po-wyjątkowy” ustrój ma swoje terrorystyczne fundamenty i pępowinę.

Geneza stanu wyjątkowego

Pojęcie stanu wyjątkowego wywodzi się od stanu oblężenia i ma wyraźny związek z wojną, wojskiem i rozkazem wojskowym. Agamben wskazuje, że rozróżnienie między „politycznym stanem oblężenia” a „fikcyjnym stanem oblężenia” ma swój początek we francuskiej doktrynie prawa publicznego. W prawie angielskim mówi się o „fikcyjnej sytuacji wyjątkowej”. W prawie niemieckim mówi się o „stanie konieczności”. W dekrecie z 8 lipca 1791 roku Zgromadzenie Narodowe we Francji dokonało rozróżnienia pomiędzy stanem pokoju, w czasie którego władze cywilne i wojskowe działały osobno, każda w swoim zakresie i stanem wojny, w czasie którego władze cywilne i wojskowe działały wspólnie, kiedy wszystkie funkcje cywilne przechodziły na dowódcę wojskowego. Obowiązywanie dekretu ograniczało się jednak wówczas wyłącznie do fortec i portów wojskowych.

Z czasem stan oblężenia przestał być postrzegany w związku z wojną, a został przekształcony w jeden ze środków nadzwyczajnych, stosowanych przez policję w wypadku zamieszek wewnętrznych czy rozruchów. Stan oblężenia z oblężenia faktycznego czy wojskowego przekształcił się w „fikcyjny” albo „polityczny”. Dekret Napoleona z 24 grudnia 1811 roku dawał cesarzowi możliwość wprowadzenia stanu oblężenia, niezależnie od faktycznej sytuacji miasta zagrożonego czy bezpośrednio atakowanego przez wrogie siły zewnętrzne.

Idea zawieszenia regulacji konstytucyjnych pojawiła się po raz pierwszy w konstytucji z 22 frimaire’a VIII roku Republiki (12 grudnia 1799), która wprowadzała ustrój konsulatu i sankcjonowała zamach stanu Napoleona Bonaparte, w artykule 92 głosiła: „W razie zbrojnej rewolty lub w sytuacjach, w których byłoby narażone na szwank wewnętrzne bezpieczeństwo kraju, prawo może – w określonym przez siebie zakresie i miejscach – zawiesić regulacje konstytucyjne. W takich przypadkach zawieszenie konstytucji może zostać ogłoszone uchwałą rządu, jeśli nie działa w tym momencie organ ustawodawczy, który powinien jednak zostać zwołany w jak najkrótszym czasie odpowiednim artykułem wspomnianej uchwały”x.

To zlanie się uprawnień przynależnych wojsku w okresie faktycznego stanu oblężenia z zawieszeniem konstytucji, wygenerowało nowe zjawisko prawne – stan wyjątkowy.

Artykuł 14 Karty Konstytucyjnej z roku 1814, oktrojowanej przez Ludwika XVIII, nadawał suwerenowi prawo „wprowadzenia rozporządzeń i regulacji niezbędnych do wykonywania ustaw […] i zapewnienia bezpieczeństwa państwa”xi. Od tego momentu ogłoszenie stanu oblężenia miało się odbywać za pomocą ustawy. Stąd też w XIX i XX wieku ustawy odnośne do stanu oblężenia łączyły się we Francji z kryzysami konstytucyjnymi. Od Wiosny Ludów (z pewnymi wyjątkami) kształtowała się zasada, że zawieszać prawo może ten organ, który je ustanawia. W odróżnieniu od tej praktyki, w Niemczech taki przywilej miała głowa państwa.

Dojście Hitlera do władzy było dla Agambena logiczną konsekwencją stanu wyjątkowego istniejącego wcześniej w republice weimarskiej. Artykuł 48 konstytucji dawał nadzwyczajne uprawnienia prezydentowi w celu przywrócenia bezpieczeństwa i porządku publicznego, w razie konieczności za pomocą sił zbrojnych. W okresie republiki weimarskiej proklamowano stan wyjątkowy i wydawano dekrety nadzwyczajne w 250 przypadkach. W roku 1923 rząd często odwoływał się do 48 artykułu konstytucji w czasie spadku wartości marki, pokazując tym samym tendencję do utożsamiania zagrożeń polityczno-militarnych i gospodarczych. Przed dojściem Hitlera do władzy, prezydent już od 3 lat sprawował realną władzę, a parlament od 1930 roku zebrał się tylko 7 razy. W okresie swojej prezydentury, Hindenburg przedstawiany był jako „stróż konstytucji”. Zdaniem Agambena końcowy okres republiki weimarskiej dowodził, że „»demokracja chroniona« nie jest już prawdziwą demokracją, a dyktatura konstytucyjna stanowi raczej okres przejściowy, prowadzący nieuchronnie do powstania reżimu totalitarnego”xii. Stan wyjątkowy stał się niezbędny dla funkcjonowania niemieckiego państwa totalitarnego – ogłoszono go po dojściu Hitlera do władzy w 1933 roku i nie odwołano do końca wojny.

Po zakończeniu II wojny światowej w konstytucji RFN nie funkcjonowało pojęcie stanu wyjątkowego. Dopiero w 1968 roku wprowadzono zapis o „stanie wewnętrznej konieczności”, wychodząc prawdopodobnie z założenia w nauce prawa, że „konieczność jest ponad prawem”. Zdaniem Agambena regułę tę można interpretować na dwa sposoby: albo „konieczność nie uznaje żadnych praw”, albo „konieczność tworzy własne prawa”. Konieczność oznacza, jego zdaniem, szczególną sytuację, w której prawo traci swą moc i jednocześnie, co zakrawa na paradoks, stanowi najgłębsze źródło prawa. Jest to innymi słowy powiedzenie tego, że może istnieć prawo, którego nie można zapisać, a które można określić dopiero wówczas, gdy zaistnieją okoliczności, którym prawo to ma służyć. „Jako forma konieczności stan wyjątkowy jawi się zatem, obok rewolucji i faktycznego ustanowienia porządku konstytucyjnego, jako środek »nielegalny«, a jednocześnie w pełni »prawny i konstytucyjny«, którego realizacja polega na tworzeniu nowych norm (albo nowego porządku prawnego)”xiii. Sprzeczność ta stanowi oś rozważań Agambena.

W aktualnie obowiązującej wersji Konstytucji RFN mówi się o „stanie napięcia” „stanie obrony”, „stanie zagrożenia wewnętrznego”, a nawet o „stanie konieczności ustawodawczej”, co pokazuje na silną tendencję do ukrycia podejmowania decyzji o stanie wyjątkowym w okowach procesu legislacyjnego.

Agamben stoi na stanowisku, że nawet współczesna polityka demokratyczna stała się nieodróżnialna od stanu wyjątkowego, co jest szczególnie widoczne po zamachach z 11 września 2001 roku, kiedy to USA proklamowały tzw. wojnę z terroryzmem i wprowadziły do codziennej praktyki szereg rozwiązań nadzwyczajnych. Stan wyjątkowy zaczął funkcjonować jako paradygmat polityki. Wszelkie działania podjęte przez USA, z punktu widzenia prawa międzynarodowego, stanęły w sprzeczności z pojęciem wojny: postępowanie z jeńcami wziętymi do niewoli, jak i charakter akcji militarnych, politycznych, prawnych i pacyfikacyjnych, okazały się sprzeczne z konwencjami w sprawie prowadzenia wojny i wymknęły się spod dotychczasowych reguł prowadzenia wojny. Więźniowie w Guantanamo są dla Agambena najlepszym punktem odniesienia dla ukazania poddania ich przemocy ustawodawstwa wyjątkowego, pozbawienia praw obywatelskich i sprowadzenia do nagiego życia biologicznego. Nic więc dziwnego, że Agamben jest tym włoskim filozofem, który zrezygnował z wykładów w USA w ramach protestu przeciwko paszportom biometrycznym. Trudno oczekiwać, by jakiś polski filozof zdobył się na taki gest i protest.

Hardt i Negri, mieszcząc się w ramach tej samej konwencji, uważają, że we współczesnej epoce zakończyły się wojny imperialistyczne i antyimperialistyczne, a wojny imperialne, w związku z tym, że ukształtowało się ogólnoświatowe Imperium, przybrały charakter wojen domowych i akcji policyjnych. Odwoływanie się do wyjątku jest przejawem kryzysu stosowania prawa i oznacza powstania państwa policyjnego. „Prawna możliwość panowania nad wyjątkiem i możność planowania działań policyjnych są więc dwiema początkowymi współrzędnymi określającymi imperialny model władzy”xiv. Figurujące w Karcie ONZ prawo do interwencji na terytorium innych państw uzasadniane było jakąś nadzwyczajną sytuacją. Współcześnie nie chodzi już o obronę prawa lub umów międzynarodowych. „Obecnie ponadnarodowe podmioty, legitymizowane nie przez prawo tylko przez consensus, interweniują we wszelkich sytuacjach wyjątkowych w imię wyższych zasad moralnych. Interwencję taką uzasadniają nie same permanentny stan wyjątkowy i nadzwyczajna sytuacja, lecz permanentny stan wyjątkowy i nadzwyczajna sytuacja usprawiedliwione podstawowymi wartościami sprawiedliwościxv.

Ustawodawstwo wyjątkowe na ziemiach polskich

W Polsce w Konstytucji 3 maja 1791 roku nie funkcjonowało pojęcie stanu wyjątkowego, co więcej znacznie wcześniej funkcjonowało prawo do oporu szlachty przeciwko władcyxvi. Pełnia władzy ustawodawczej należała do Sejmu, który miał być „zawsze gotowy” i mógł być zwołany w nagłej potrzebie. Pozycja króla została zredukowana do roli przewodniczącego senatu, gdzie miał jeden głos. Nagłe zwołanie Sejmu przewidywano w przypadku wojny zewnętrznej, zamieszania wewnętrznego grożącego rewolucją w kraju lub kolizją między magistraturami, niebezpieczeństwa powszechnego głodu, śmierci lub choroby króla. Konstytucja nic nie mówiła na temat możliwości zastosowania jakichś środków nadzwyczajnych, można się domyślać, że pozostawało to w gestii suwerennego Sejmu. Jeśli mowa jest o „zamieszaniu grożącym rewolucją”, można domniemywać, że autorzy mieli na myśli Rewolucję 1789 we Francji, ale doświadczenie to pokazało, że nie był jej w stanie przeciwstawić się żaden parlament…

W konstytucji Księstwa Warszawskiego nadanej przez Napoleona nie było mowy o stanie wojennym, wyjątkowym czy oblężenia, co nie znaczy, że władze nie były w stanie zastosować środków nadzwyczajnych i nie traktowały Księstwa jak swojej kolonii. Jest bowiem charakterystycznym, że nie wprowadzono tych pojęć, chociaż w konstytucji Francji już od czasów Rewolucji 1789 roku pojęcie stanu oblężenia funkcjonowało.

Po upadku powstania listopadowego zniesiono obowiązywanie konstytucji Królestwa Polskiego. Car Mikołaj I ogłosił Statut Organiczny dla Królestwa (1832) gwarantujący jedynie ograniczoną autonomię. Jednak i statut został zawieszony w chwili wprowadzenia przez feldmarszałka Iwana Paskiewicza stanu wojennego (1833), kiedy na terenie Królestwa Polskiego próbowano odnowić działalność niepodległościową (nieudana wyprawa Józefa Zaliwskiego). Wprowadzony wówczas stan wojenny, trwał około 25 lat.

W zaborze austriackim w 1848 roku ogłoszono stan oblężenia, a zniesiono go w 1854 roku. Stan oblężenia ogłoszono ponownie w lutym 1864 roku w związku z wybuchem powstania styczniowego w zaborze rosyjskim, a zniesiono w maju 1864.

3 kwietnia 1848 roku władze pruskie wprowadziły w Księstwie Poznańskim stan oblężenia, zwiększając znacznie liczebność stacjonującego na terenie Wielkopolski pruskiego wojska. Na przełomie kwietnia i maja Prusakom udało się rozbić polskie ugrupowania powstańcze. 9 maja działania wojenne na terenie Wielkopolski zakończono podpisaniem aktu kapitulacji.

Po masakrze na placu Zamkowym Warszawie w kwietniu 1861 roku władze Rosji ponownie wprowadziły stan wojenny. Został on zastąpiony w 1881 roku stanem wzmocnionej ochrony, ograniczającym możliwość podróżowania i możliwość zakładania nowych stowarzyszeń. Stan wojenny okazał się szczególną cechą rosyjskiego systemu prawnego. Oznaczał on oddanie ludności cywilnej pod jurysdykcję sądów wojskowych i wojskowo-polowych, co było sprzeczne z tendencjami rozwoju prawa na zachodzie Europy.

Kiedy w Rosji rozpoczęła się rewolucja 1905-1907 po przegranej wojnie z Japonią i polskie partie rewolucyjne przyłączyły się do strajku proklamowanego w Rosji, 10 listopada 1905 roku ogłoszono ponownie na ziemiach polskich stan wojenny, ale odwołano go już 1 grudnia, a tydzień później zniesiono nawet stan wzmocnionej ochrony. Ale 23 grudnia ponownie wprowadzono stan wojenny. Zaś w sierpniu 1906 roku ogłoszono w Królestwie prawa o sądach polowych, pozwalających na skazanie i stracenie oskarżonego w ciągu 24 godzin.

Zaraz po odzyskaniu niepodległości 2 stycznia 1919 roku ukazał się Dekret o wprowadzeniu stanu wyjątkowego, podpisany przez posiadającego dyktatorskie uprawnienia Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego. Stan wyjątkowy mogła wprowadzić Rada Ministrów na wniosek Ministra Spraw Wewnętrznych. Na jego podstawie 1 kwietnia 1919 roku premier Ignacy Paderewski podpisał rozporządzenie o wprowadzeniu stanu wyjątkowego na terytorium byłego Królestwa Kongresowego na trzy miesiące. Natomiast 30 czerwca 1919 roku podpisano rozporządzenie o wprowadzeniu na jeden miesiąc stanu wyjątkowego w najbardziej opanowanych przez ruch rewolucyjny ośrodkach: w Warszawie i powiecie warszawskim, Łodzi i powiecie łódzkim, błońskim, opatowskim i powiatach przygranicznych, będzińskim, częstochowskim, wieluńskim, nieszawskim, lipnowskim, rypińskim, mławskim, przasnyskim, ostrołęckim, kolneńskim i szczuczyńskim. Na podstawie Dekretu o stanie wyjątkowym dokonywano większości aresztowań działaczy komunistycznych w latach 1919-1921, których osadzano w specjalnie w tym celu zorganizowanym obozie dla internowanych w Dąbiu koło Krakowa. Ustawodawstwo wyjątkowe nie zawsze było potrzebna, wystarczyło, że była sytuacja uznawana za wyjątkową. Od stycznia 1919 roku, chociaż partia komunistyczna działała legalnie i nie było żadnego aktu prawnego zakazującego jej działalności, została zmuszona z uwagi na represje do przechodzenia do podziemia.

Dekret Naczelnika Państwa został uchylony Ustawą z 25 lipca 1919 roku w przedmiocie zapewnienia bezpieczeństwa państwa i utrzymania porządku publicznego w czasie wojny. W dyskusji nad tą ustawą minister spraw wewnętrznych Stanisław Wojciechowski tak oto uzasadniał w Sejmowej Komisji Administracyjnej projekt ustawy: „Na ogół, ponieważ sądy polskie ze względu na mieszczącą trzy instancje budowę, udział ławników i przewlekłą procedurę, opartą na szerokich gwarancjach wolności obywatelskiej i przystosowane wyłącznie do wymiaru sprawiedliwości w ścisłym znaczeniu, nie są w stanie zwalczać skutecznie bolszewizmu i anarchii, jedynym legalnym środkiem walki z propagandą bolszewicką jest stan wyjątkowy i wynikająca z niego możność czasowego odosobnienia i unieszkodliwienia niebezpiecznych jednostek”xvii. Ponieważ był to czas wojny polsko-radzieckiej z ustawodawstwa wyjątkowego korzystano wielokrotnie. Wypowiedź ta pokazuje, że prawo stanu wyjątkowego jest rozumiane jako zaprzeczenie normalnych procedur prawnych, ludowego poczucia sprawiedliwości, prawdy, wolności czy demokracji, że istotą jego jest stworzenia warunków do zwalczenia wszelkimi dostępnymi środkami tego, kogo uznano za wroga. Rozprawa z wrogiem przyjmuje postać eufemizmu „odosobnienia i unieszkodliwienia niebezpiecznych jednostek”, co pozwala władzy na wszelkie działania wobec każdego.

17 marca 1921 roku przyjęto nową Konstytucję. Artykuł 124 Konstytucji marcowej przewidywał w ramach ustawodawstwa wyjątkowego czasowe zawieszenie wolności osobistej, nietykalności mieszkania, tajemnicy korespondencji, wolności zrzeszania się. Zawieszenia mogła dokonać Rada Ministrów za zgodą Prezydenta podczas wojny lub jej groźby, rozruchów wewnętrznych, rozległej zdrady stanu, zagrożeń Konstytucji lub porządku państwa. Zarządzenia Rady Ministrów musiały zostać zatwierdzone przez Sejm. Szczegóły miały zostać określone w odrębnej ustawie. 16 grudnia 1922 roku Rada Ministrów wydała rozporządzenie o wprowadzeniu stanu wyjątkowego na terenie miasta stołecznego Warszawy.

12 maja 1926 roku, a więc w dniu zamachu stanu Piłsudskiego, premier Wincenty Witos podpisał rozporządzenie o zawieszeniu praw obywatelskich. Zostało ono anulowane już 16 maja przez nowego premiera Kazimierza Bartela. Ale już 2 czerwca zostało wydane nowe rozporządzenia Rady Ministrów o zawieszeniu praw obywatelskich na obszarze województw poznańskiego i pomorskiego, po czym uchylono je 16 czerwca. Ustawa z 2 sierpnia 1926 roku upoważniała Prezydenta do wydawania rozporządzeń z mocą ustawy, co tworzyło właściwie równoległy do sejmu organ ustawodawczy. 4 października 1926 roku wydano rozporządzenie Prezydenta o karalności za rozpowszechnianie nieprawdziwych wiadomości oraz zniewagę władz i ich przedstawicieli.

Powołując się na nowelę sierpniową i Konstytucję marcową, 16 marca 1928 roku ukazało się rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej o stanie wojennym, z mocą ustawy, które stanowiło zbiór całokształtu przepisów powstałych na bazie dotychczasowych doświadczeń funkcjonowania ustawodawstwa wyjątkowego. Aktem wykonawczym do tego rozporządzenia było Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 12 lutego 1931 r. w sprawie określenia właściwości, toku instancyj i trybu postępowania władz administracyjnych na obszarze objętym stanem wyjątkowym, wydane co do § 9 w porozumieniu z Ministrem Poczt i Telegrafów, podpisane przez ministra spraw wewnętrznych Sławoja-Składkowskiego.

Problem polega na tym, że rzeczywisty suweren nie potrzebuje wprowadzać prawem przewidywanego stanu wyjątkowego, aby korzystać ze środków nadzwyczajnych. Józef Piłsudski, aby zastraszyć Sejm 27 marca 1928 roku wprowadził do obradującego sejmu grupę policjantów i doprowadził do usunięcia posłów komunistycznych, 21 października 1929 roku wprowadził do jego gmachu grupę oficerów uzbrojonych w szable. Na jego rozkaz, a więc bez formalnego wprowadzenia stanu wyjątkowego, 1 września 1930 roku aresztowano wielu posłów Centrolewu i mniejszości narodowych i osadzono ich w twierdzy wojskowej w Brześciu, oraz 16 i 23 listopada 1930 roku przeprowadzono do parlamentu tzw. wybory brzeskie, zapewniając zwycięstwo sanacji w wyniku nacisków, terroru, unieważniania list i głosów wyborczych opozycyjnych partii.

Władze II Rzeczypospolitej wykorzystywały ustawodawstwo wojenne do walki ze strajkami, chociaż Polska nie była z nikim w stanie wojny. W walce z ruchem strajkowym stosowano militaryzację zakładów pracy. Podstawą prawną militaryzacji była ustawa o kolejach w czasie wojny z 27 marca 1920 roku. Dawała ona jednak podstawę do militaryzacji kolei również w czasach pokoju, walka z wrogiem wewnętrznym była traktowana na równi z wojną z wrogiem zewnętrznym. W 1932 roku uchwalono ustawę o drogach lądowych i wodnych śródlądowych w czasie wojny i grożącego państwu niebezpieczeństwa, której artykuł 6 głosił, że każdy pracownik wymienionych dróg oraz wszyscy obywatele, którzy byli pracownikami tych dróg, posiadający w tej dziedzinie fachowe wykształcenie lub praktykę, do 60 roku życia, mogą być powoływani do służby wojskowej.

Z dniem 1 września 1932 roku wszedł w życie nowy kodeks karny, przewidujący bardzo surowe kary za przestępstwa polityczne, skierowane przeciwko wszelkiej opozycji antysanacyjnej i ruchowi komunistycznemu.

Od 1934 roku stosowano przeciwko Komunistycznej Partii Polski przepisy rozporządzenia Prezydenta RP z 17 czerwca 1934 roku w sprawie osób zagrażających bezpieczeństwu, spokojowi i porządkowi publicznemu, na mocy którego utworzono w Berezie obóz koncentracyjny, nazywany oficjalnie „miejscem odosobnienia”, w którym zamykano bez wyroku sądowego na podstawie decyzji administracyjnej. Do „obozu odosobnienia” kierowano osoby, których postępowanie dawało „podstawę do przypuszczenia, że grozi z ich strony naruszenie bezpieczeństwa, spokoju lub porządku publicznego” (podkr. E.K.). O wyjątkowości zarzutów formułowanych przez administrację państwową świadczy fakt, że rozporządzenie nie przysługiwało żadnego trybu odwoławczego. Nie były brane pod uwagę głosy opozycji, że utworzenie obozu odosobnienia było sprzeczne z Konstytucją marcową. Rozporządzenie Prezydenta nie zostało zatwierdzone przez Sejm zgodnie z procedurą. Utworzenia obozu odosobnienia nie przewidywała również przyjęta później Konstytucja kwietniowa, gdyż warunki ograniczenia swobód obywatelskich były powtórzeniem ograniczeń Konstytucji marcowej. Sytuacja uległa wyjaśnieniu po powstaniu rządu na emigracji. „Komisja dochodzeniowa w sprawie Berezy Kartuskiej powołana w czasie trwania II wojny światowej przez rząd gen. Sikorskiego postulowała pociągnięcie całej Rady Ministrów oraz innych osób bezpośrednio zaangażowanych w działalność obozu odosobnienia do odpowiedzialności karnej z artykułu 286 Kodeksu karnego, mówiącego o nadużyciu władzy”xviii.

Obóz w Berezie istniał do końca II Rzeczypospolitej, a ostatnich więźniów wypuścili żołnierze Armii Czerwonej, kiedy ZSRR zajął kresy wschodnie we wrześniu 1939 roku. Paradoksem jest to, że w tym konkretnym przypadku to wojna zaborcza położyła kres środkom nadzwyczajnym.

24 października 1934 roku ukazało się rozporządzenie Prezydenta o niektórych przestępstwach przeciwko bezpieczeństwu państwa oraz rozporządzenie Prezydenta o osobistych świadczeniach wojennych, które anulowało ustawę z 25 lipca 1919 roku i dawało prawo powoływania do osobistych świadczeń wojennych pracowników w wieku od 17 do 60 roku życia, a więc także tych którzy nie podlegali obowiązkowi służby wojskowej, w tym także kobiety. Powołani podlegali rozkazom wojskowym i sądom wojskowym w wypadku niestawienia się do pracy. Określono odpowiedzialność za łamanie tajemnicy państwowej.

W Konstytucji kwietniowej z 1935 roku Prezydent uzyskał prawo wydawania dekretów z mocą ustawy, gdy sejm był rozwiązany, „w razie konieczności państwowej”, co stawiało „konieczność” ponad prawem.

22 lutego 1937 roku sejm przyjął ustawę o stanie wyjątkowym, uchylając rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 16 marca 1928 r. o stanie wyjątkowym. Na jej podstawie 1 września 1939 roku wprowadzono stan wyjątkowy na całym terytorium państwa i wydano cały pakiet rozporządzeń dotyczących różnych spraw. Zaś 11 września dokonano militaryzacji policji i wcielono policję do sił zbrojnych.

Lata II wojny światowej to, na ziemiach polskich permanentny stan wyjątkowy odwołujący się do rasizmu i szowinizmu i sięgający po najostrzejsze represje – ludobójstwo.

W Konstytucji z 22 lipca 1952 roku, zapewne z przyczyn ideologicznych, nie mówiono wprost o stanie wyjątkowym. Artykuł 26 przewidywał jedynie możliwość wydawania dekretów z mocą ustawy przez Radę Państwa, ale tylko między sesjami Sejmu. Dekrety musiały być zatwierdzone na najbliższej sesji Sejmu. Zaś artykuł 28 mówił o możliwości postanowienia o stanie wojny w przypadku zbrojnej napaści na Polskę albo ze względu na konieczność obrony wynikającą z umów międzynarodowych.

Stan wojenny w Polsce i ograniczenie praw obywatelskich wprowadzono w nocy z 12 na 13 grudnia 1981. Potwierdzony on został dekretem Rady Państwa niezgodnym z Konstytucją, która zabraniała wydawania dekretów w czasie trwania sesji Sejmu, ale pokazywało to na umiejscowienie rzeczywistego ośrodka władzy. Pominięcie Sejmu świadczyło o całkowitej dominacji władzy wykonawczej nad ustawodawczą i dominacji faktu nad prawem (Konstytucją). Wobec groźby katastrofy gospodarczej i presji międzynarodowej, stan wojenny został zawieszony 31 grudnia 1982, a zniesiony 22 lipca 1983. Po zmianie ustroju politycznego, w lutym 1992 roku, Sejm uznał jego wprowadzenie za nielegalne. Już po zakończeniu stanu wojennego zdano sobie sprawę z luki prawnej w tej sprawie. 5 grudnia 1983 roku przyjęto rozbudowaną ustawę o stanie wyjątkowym. Jest bardzo znamienne, że wśród jego przyczyn w pierwszym punkcie napisano, że o klęskach żywiołowych, chociaż wszyscy mieli jeszcze w pamięci przyczyny polityczne stanu wojennego. Ale o tych napisano dopiero w drugim punkcie.

Konstytucja RP z 1997 roku zawiera rozdział zatytułowany „Stany nadzwyczajne” (w liczbie mnogiej), do których zalicza stan wojenny, stan wyjątkowy i stan klęski żywiołowej. Stanowi ona, że w sytuacji zagrożenia konstytucyjnego ustroju państwa, bezpieczeństwa obywateli lub porządku publicznego Prezydent RP na wniosek Rady Ministrów może wprowadzić na określony czas (nie dłuższy niż 90 dni) stan wyjątkowy na całym terytorium kraju lub na jego części. Przedłużenie stanu wyjątkowego może nastąpić tylko raz, za zgodą Sejmu i nie na dłużej niż 60 dni. Stan wyjątkowy wprowadza Prezydent na mocy rozporządzenia. W czasie stanu wyjątkowego nie może być zmieniona Konstytucja i ordynacja wyborcza oraz nie można rozwiązać Sejmu, a w przypadku upływu jego kadencji przedłuża się ona na 3 miesiące po zakończeniu stanu wyjątkowego.

21 czerwca 2002 roku przyjęto nową ustawę o stanie wyjątkowym. Na jej podstawie wydano rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 6 maja 2003 r. w sprawie szczegółowych zasad użycia oddziałów i pododdziałów Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej w czasie stanu wyjątkowego. Użycie środków przymusu bezpośredniego i broni palnej przez oddziały Sił Zbrojnych następuje w sposób określony w przepisach wydanych na podstawie ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji z późniejszymi zmianami.

Stan wyjątkowy nie jest tylko bezprawnym wyjątkiem

Analizując pojęcie wyjątku, obecne w pojęciu stanu wyjątkowego, Agamben stwierdził, że jest ono otwarciem systemu prawnego na fakty zewnętrzne. Nowoczesny stan wyjątkowy stanowi bowiem „próbę włączenia w porządek prawny samego wyjątku, tworząc strefę nierozróżnialności, w której spotykają się fakt i prawo”xix. Tworzy się system polityczny, w którym wyjątek zlewa się z regułą.

W okresie rewolucji czyny faktycznie pozaprawne i antyprawne, „stają się prawem, podczas gdy normy prawne rozmywają się w zwykłe fakty; jako próg, na którym fakt i prawo zaczynają się stawać nierozróżnialne. […] Trudno jednak nie zgodzić się z tezą przeciwną, mówiącą, że w stanie wyjątkowym ma miejsce proces odwrotny, w wyniku którego prawo zostaje zawieszone i sprowadzone do czystego faktu”xx. Stan wyjątkowy jest przestrzenią, w której zaciera się różnica między prawem a czystą przemocą.

Ustawodawstwo wyjątkowe, podobnie jak każde prawo, posiada wewnętrzne sprzeczności. Związki ustawodawstwa wyjątkowego i prawa nie są ani proste, ani oczywiste. Skoro środki nadzwyczajne są zgodne z prawem, a nie z faktem, to dlaczego wymagają zatwierdzenia w drodze ustawowej; jeśli środki nadzwyczajne są formą prawa, to dlaczego stają się nieważne, jeśli nie zostaną zatwierdzone przez organ ustawodawczy; jeśli zaś środki nadzwyczajne nie stanowią formy prawnej, to dlaczego prawomocność działań liczy się nie od momentu przekształcenia ich w ustawę, ale z mocą wsteczną? Chociaż konieczność jest obiektywnym faktem, to okazuje się, w wykonaniu zwolenników utożsamiania ustawodawstwa wyjątkowego z systemem prawnym, konieczność jest pojęciem w pełni subiektywnym, uzależnionym od celu, jaki chcą osiągnąć w stanie wyjątkowym. Tylko w procesie rewolucji zmiany normy prawnej są koniecznością, która znosiłaby instytucje niezgodne z nowymi wymaganiami. Odwołanie się do konieczności jest więc jednoczesnym odwołaniem się do moralności i racji politycznych. Konieczność odrzucenia starego prawa jest więc zawołaniem rewolucji. „Próba utożsamienia stanu wyjątkowego ze stanem konieczności napotyka, zatem na kolejne aporie, tak samo liczne i jeszcze trudniejsze niż w przypadku zjawiska, które miała za zadanie wyjaśnić. Nie tylko konieczność w ostatecznym rachunku sprowadza się do decyzji, lecz to, o czym ma ona decydować, jest nierozróżnialne w sferze faktu i prawa”xxi.

Agamben odrzuca również interpretację stanu wyjątkowego jako konieczności wypełnienia luk w prawie, jakoby sytuacja nadzwyczajna powstawała w wyniku luk w prawie. Stan wyjątkowy raczej tworzy luki prawne niż jest ich przyczyną.

Agamben uważa, że skoro stan wyjątkowy trudno określić, jako łamanie, czy niełamanie prawa, to również trudno z punktu widzenia prawa określić go dyktaturą (konstytucyjną czy niekonstytucyjną, komisaryczną czy suwerenną). Z tych samych względów trudno uznać go za narzędzie obrony demokracji. Jest bowiem „pustą przestrzenią prawa, obszarem anomii, w którym wszelkie przepisy prawa – z zwłaszcza samo rozróżnienie na sferę publiczną i prywatną – przestają obowiązywać. Błędne są zatem wszystkie teorie, które usiłują powiązać stan wyjątkowy z prawem, a więc zarówno teoria konieczności jako źródłowej przyczyny prawa, jak i teoria upatrująca w stanie wyjątkowym realizację prawa państwa do obrony własnej czy też powrót do pierwotnego, pleromatycznnego stanu prawa”xxii. Uważa również, że błędna jest koncepcja Schmitta, który próbował wpisać stan wyjątkowy w kontekst prawny. „Stan wyjątkowy nie jest »stanem prawa«, lecz obszarem bez prawa (choć nie jest stanem natury, lecz anomią, wynikającą z zawieszenia prawa)”xxiii.

Stan wyjątkowy nie ustanawia prawa, ani nie zachowuje go, lecz zawiesza je. Stąd w teorii stanu wyjątkowego istotny jest problem uzasadnienia przemocy, jako środka usprawiedliwionego lub nieusprawiedliwionego wobec założonych celów. Wielu gotowych jest sądzić, że stan wyjątkowy oznacza „czystą przemoc”. Tak jednak nie jest. Agamben pisał, że „czysta jest tylko ta przemoc, która nie jest środkiem prowadzącym do żadnego celu, lecz pozostaje w relacji z samą sobą jako środkiem […], czysta przemoc natomiast ujawnia i ucina […] związek łączący prawo i przemoc, dzięki czemu może wreszcie zaistnieć nie jako siła, która panuje i wykonuje […] lecz jako przemoc, która jedynie działa i manifestuje”xxiv. Rzeczywiste prawo przestaje istnieć, gdyż nie ma mocy (przemocy, władzy).

Można zdemaskować wewnętrzną fikcję stanu wyjątkowego dzięki temu, że nie ma substancjonalnego powiązania pomiędzy „przemocą i prawem” oraz pomiędzy „życiem i normą”. Ta wewnętrzna sprzeczność stanu wyjątkowego polega na tym, że walczą ze sobą dwie sprzeczne tendencje: jedna próbuje związać ze sobą ”przemoc i prawa” oraz „życie i normę”, która „tworzy i stanowi”, a druga działająca w prawie i życiu próbuje je rozdzielić, która „znosi i zrywa” związki między nimi. „Stan wyjątkowy jest punktem ich największego napięcia, a zarazem – jako że jest regułą – tym, co dziś powoduje, że mogą stać się nierozróżnialne. Żyć w stanie wyjątkowym oznacza doświadczać obu tych możliwości, a jednak – każdorazowo oddzielając od siebie te dwie siły – nieustannie usiłować zakłócić działanie maszyny, która prowadzi Zachód w stronę światowej wojny domowej”xxv.

Już Marks wskazywał, że rząd, który jest świadomy tego, że traci wpływy społeczne jest w stanie sprowokować bunt społeczny, zanim przerośnie w rewolucję, aby wprowadzić stan wyjątkowy. Stan wyjątkowy oznacza podważenie konstytucyjnego ładu, a to oznacza zawieszenie powszechnego prawa wyborczego, które jest podstawą konstytucji. Odrzucenie powszechnego prawa wyborczego przez burżuazję sprawia, że dyktatura jej sprawowana z woli ludu, przekształca się w dyktaturę wbrew woli ludu. „Robiąc zamach na powszechne prawo wyborcze daje ona ogólny pretekst do nowej rewolucji – a rewolucja potrzebuje takiego pretekstu. Każdy pretekst cząstkowy rozdzieliłby frakcje ligi rewolucyjnej i ujawniłyby ich różnice. Ogólny pretekst oszałamia klasy półrewolucyjne, pozwala im łudzić się co do określonego charakteru nadchodzącej rewolucji, co do następstw ich własnych czynów”. Marks uważał, że stare rozwiązania ustrojowe, restauracja monarchii czy stan wyjątkowy nie są w stanie zatrzymać rozwijających się procesów społeczno-ekonomicznych i rewolucji. „Przywołują one na pamięć owego starca, który chcąc powrócić sobie młodzieńczą siłę wydobywa swe dziecinne ubrania i daremnie usiłuje wciągnąć je na swe zwiotczałe członki. Ich republika miała tylko tę zasługę, że była cieplarnią rewolucjixxvi. Armia, będąca głównym narzędziem realizacji ustawodawstwa wyjątkowego ratuje „społeczeństwo obwołując własną swoją władzę najwyższą”, uwalnia „społeczeństwo obywatelskie od kłopotu rządzenia sobą”. Nie zapona przy tym o swoich interesach ekonomicznych. Dlatego Marks z gorzką ironią pytał: „Czemuż armia nie miałaby w końcu w swoim własnym interesie i na własny rachunek zabawić się w stan oblężenia, oblegając zarazem sakiewki obywateli?”xxvii.

Zdaniem Agambena ze stanu wyjątkowego, w którym żyjemy, jak na razie nie można powrócić do państwa prawa, ponieważ polityka została pozbawiona swej siły w wyniku nieodróżnialności jej od prawa. W zakończeniu swej ksiązki o stanie wyjątkowym Agamben pisze, że jedynym sensownym działaniem politycznym jest rozcinanie więzów łączących prawo i przemoc oraz nasze życie z prawem. Wymowa pracy Agambena jest pesymistyczna, ponieważ zakwestionowano w niej samo pojęcie „stanu” i „prawa”. Wydaje się naiwnym przekonanie Agambena, że jeśli nastąpi odejście od stanu wyjątkowego i powrót do rządów prawa, to dzięki studiowaniu prawa. Do jego zniesienia może bowiem dojść tylko w wyniku rozwoju wewnętrznych sprzeczności samego stanu wyjątkowego i aktywnej i zdecydowanej walki mas pracujących o demokrację.

Agamben nie wskazuje sił społecznych ani partii politycznych, które były swego czasu zainteresowane wprowadzeniem politycznego systemu stanu wyjątkowego, ani nie wskazuje tych, które miałyby dokonać rozdzielenia prawa i przemocy oraz prawa i życia. W efekcie zamiast realnej walki z liberalną wersją kapitalizmu i dominującą pozycją oligarchii, mamy różne formy „ucieczki”, co zamienia się w ich cichą akceptację. Nie pozostaje nic innego, jak tylko czekać na wybuch jakiejś rewolucji, która zapewne też stanie się kolejnym stanem wyjątkowym. Odpowiada mu idea mocy nieobecnego prawa, która „jest fikcją, za pomocą której prawo usiłuje zamknąć w sobie swój brak i zawładnąć stanem wyjątkowym lub przynajmniej zapewnić sobie z nim łączność”xxviii.

Edward Karolczuk

Przypisy:

i Giorgio Agamben, Stan wyjątkowy, Korporacja Hart, Kraków 2008, s. 15.

ii Tamże, s. 127.

iii Tamże, s. 8.

iv Tamże.

v Carl Schmitt, Teologia polityczna i inne pisma, Kraków, Warszawa 2000, s. 33.

vi Tamże, s. 34.

vii Tamże, s. 38.

viii Tamże. Według Schmitta „racjonalistę musi interesować pytanie, jak to się dzieje, że porządek prawny może zakładać sytuację unieważniania jego własnych zasad”. Tamże, s. 40. Jego zdaniem w wyniku wewnętrznych sprzeczności „jedność i porządek mogą w konkretnej sytuacji unieważnić same siebie […] prawo uchyla samo siebie”. Tamże, s. 40. Rozważając problem w kategoriach konieczności i przypadkowości w sytuacjach wyjątkowych, Schmitt pisał, że „wyjątek może być ważniejszy od reguły”. „Wyjątek jest bardziej interesujący niż normalna sytuacja. Normalność o niczym nie świadczy, wyjątek świadczy o wszystkim; reguła istnieje tylko dzięki wyjątkom, które ją potwierdzają. Wyjątki są wyrazem prawdziwego życia, przełamującym rzeczywistość skostniałą w mechanicznej powtarzalności”. Tamże, s. 41.

ix Tamże, s. 38.

x Cyt za: Giorgio Agamben, Stan wyjątkowy, jw., s. 13.

xi Tamże, s. 22.

xii Tamże, s. 28.

xiii Tamże, s. 45.

xiv Michael Hardt, Antonio Negri, Imperium, Warszawa 2005, s. 31.

xv Tamże, s. 32-33.

xvi Dziś prawo do oporu istnieje jedynie w Konstytucji RFN. „Wszyscy obywatele Niemiec maja prawo do stawiania oporu przeciwko każdemu, kto podejmuje próbę obalenia tego [konstytucyjnego – E.K.] porządku, jeśli nie jest możliwe zastosowanie innych środków” (art. 20). Wynika to zacne ze smutnych doświadczeń Niemców po II wojnie światowej, kiedy wielu z nich usprawiedliwiało swój udział w zbrodniach koniecznością „wykonywania rozkazów”. Szerzej o kontrowersjach związanych z prawem do oporu patrz: Giorgio Agamben, Stan wyjątkowy, jw., s. 20-21.

xvii S. Wojciechowski, cyt za: Józef Ławnik, Represje policyjne wobec ruchu robotniczego 1918-1938, Książka i Wiedza, Warszawa 1979, s.123.

xviii Wojciech Śleszyński, Aspekty prawne utworzenia obozu odosobnienia w Berezie Kartuskiej i relacje środowisk politycznych. Wybór materiałów i dokumentów, http://kamunikat.fontel.net/www/czasopisy/bzh/20/15.htm, 18.04.2011.

xix Giorgio Agamben, Stan wyjątkowy, jw., s. 43.

xx Tamże, s. 47.

xxi Tamże, s. 48.

xxii Tamże s. 76.

xxiii Tamże, s. 77.

xxiv Tamże, s. 92.

xxv Tamże, s. 127-128.

xxvi K. Marks, Walki klasowe we Francji 1848-1850, [w:] MED, t. 7, Książka i Wiedza, Warszawa 1963, s. 108.

xxvii K. Marks, Osiemnasty brumaire’a Ludwika Bonaparte, [w:] MED, t. 8, Książka i Wiedza, Warszawa 1964, s. 142.

xxviii Giorgio Agamben, Stan wyjątkowy, jw., s. 77.

Źródło pierwodruku: „Stan wyjątkowy a demokracja”, [w:] Braterstwo i pacyfizm a demokracja, pod redakcją Anny Krynickiej i Tadeusza Mędzelowskiego, Kresowa Agencja Wydawnicza, Białystok 2015, ss. 43-61.

O Edward Karolczuk

Ur. w 1955, doktor nauk humanistycznych. Interesuje się problemami teorii polityki, historii najnowszej i społeczno­‑politycznych skutków transformacji. Publikował m.in. na łamach "Dziś", "Zdania", "Nowej Krytyki", "Przeglądu". Opublikował książki O wrogu - szkice filozoficzno-historyczne (2010) i "Nagie życie" ofiar wyzysku pracy i wojny (2016).

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.