Sam Friedman – Czym jest „klasa robotnicza”?


Tłum wiwatuje, gdy prezydent Barack Obama przemawia podczas Milwaukee Laborfest [Festiwal Pracy Milwaukee] w Henry Maier Festival Park w Milwaukee w stanie Wisconsin, 6 września 2010 r. (oficjalne zdjęcie Białego Domu: Lawrence Jackson)

Słówko wstępne od tłumacza: Poniższy tekst pochodzi z dwumiesięcznika „Against the Current” („Pod prąd”) wydawanego przez amerykańską organizację trockistowską Solidarity. Solidarity powstała – i do dziś działa – w 1986 roku, a jej nazwa (po polsku:„Solidarność”) była pierwotnie po części hołdem dla „Solidarności” – wspieranego przez USA związku zawodowego w tzw. „komunistycznej” Polsce, który, zdaniem amerykańskiej „Solidarności”, rzucił wyzwanie Związkowi Radzieckiemu z pozycji lewicy… Niech to jednak nie dyskredytuje w oczach czytelnika. Długo szukaliśmy w świecie anglojęzycznym zwięzłego i względnie przystępnego tekstu, który pokazywałby zjawisko w obrębie anglojęzycznego marksizmu („marksizmu”?) – a które to zjawisko metodą kolonizacji w świecie obiegu naukowego/teoretycznego/itd. przyjęło się bezdyskusyjnie w polskojęzycznym „teoretyzowaniu” osób samodefiniujących się jako „marksiści” – mieszania, zamiennego używania, utożsamiania? różnych gatunkowo pojęć „klasy robotniczej” i „klasy pracowniczej” czy szerzej: robotnika i pracownika. Choć w języku angielskim mamy rozróżnienie na worker i employee to w praktyce – w obiegu myśli marksistowskiej – to drugie pojęcie, pochodzące z języka francuskiego, jest praktycznie nieużywane. I tak „(prawie) wszyscy są robotnikiem (workerem)”… Choć – dla osób wychowanych na polskojęzycznych tekstach i polskojęzycznej tradycji marksistowskiej – takie utożsamienie pojęciowe jest aberracją o charakterze teoretycznym a nie tylko językowym to nawet aberracja powinna zostać zrozumiana i pojęta w swojej „praktyce teoretycznej”. Poniższy tekst, zdaniem tłumacza, wypełnia tę potrzebę.

* * *

Czterdzieści lat temu na demonstracjach trzymałem symbolikę „Władzy Robotniczej” (Workers Power). Teraz rzadko to robię. Dzieje się tak, ponieważ nikt prawie nie rozumie, co może oznaczać „władza robotnicza”. Nie wiedzą też, co oznacza słowo „robotnik”.

Gdy myślę o dialektycznej naturze terminów „klasa”, a „klasa robotnicza” w szczególności, ich znaczenia zmieniają się wraz ze zmianami kapitalizmu, a także w zależności od celów osoby używającej tego terminu.

Choć piszę to z konkretnej perspektywy marksistowskiej, myśli te odnoszą się do szerokiego zakresu radykalnych tradycji i sposobów myślenia.

1. Znaczenie „klasy robotniczej” wyraźnie zmieniło się w historii kapitalizmu.

W Manifeście Komunistycznym Marks i Engels omawiają historię jako historię walk klasowych, a następnie, w charakterze przykładów, wymieniają biegunowe przeciwieństwa „wolnego człowieka i niewolnika, patrycjusza i plebejusza, pana i poddanego, cechmistrza i czeladnika”. Kiedy omawiają epokę nowożytną, przeciwstawiają sobie burżuazję i proletariat.

To, czego w tym miejscu nie omawiają, ale co Marks przedstawia bardzo szczegółowo w Kapitale, to fakt, że pracodawcy zmieniają stosunki produkcji, gdy dążą do akumulacji zysków. Zmienia to charakter i cechy organizacyjne klasy robotniczej.

W czasach Komuny Paryskiej robotnicy nadal pracowali głównie w stosunkowo małych zakładach pracy (choć były od tego wyjątki), co doprowadzało do organizowania się klasy robotniczej w klubach sąsiedzkich, ale także w lokalnych jednostkach Gwardii Narodowej. Stosunki między właścicielami a robotnikami opierały się na ucisku i wyzysku, ale większość robotników nie miała możliwości zebrania się jako siła masowa lub w charakterze masowego centrum dyskusji w swoich miejscach pracy.

Jednak do czasu wybuchu w Europie rewolucji pod koniec I wojny światowej robotnicy w dużej mierze organizowali się w swoich miejscach pracy. Gigantyczne fabryki i składy kolejowe umożliwiały organizację masowych spotkań (a także mniejszych spotkań wydziałowych), aby można było omówić wydarzenia i decydować co z nimi zrobić.

W Stanach Zjednoczonych zryw klasy robotniczej w latach trzydziestych XX wieku miał wiele podobieństw. Warto oczywiście zauważyć, że nawet wtedy mniejsze zakłady pracy znajdowały inne formy organizacyjne do walki. Na przykład strajki Teamsters (robotników transportowych) w Minneapolis opierały się na przemyśle ze stosunkowo niewielkimi miejscami pracy. Mimo to pracownicy znaleźli sposoby na zorganizowanie masowych walk.

Harry Braverman w książce Labor and Monopoly Capital omówił, w jaki sposób zmieniające się sposoby, w jakie kapitał prowadzi produkcję, tworzą nowe zawody i podziały w klasie robotniczej. Dodałbym, że historia pracy przynajmniej w USA, świadczy o tym, że przywódcy związkowi, a czasem socjaliści, trzymali się przestarzałych koncepcji „robotnika” z tragicznymi tego skutkami.

Przywództwo AFL [Amerykańskiej Federacji Pracy] i wielu członków Partii Socjalistycznej postrzegało pracowników w kategoriach rzemieślniczych jeszcze w epoce masowej produkcji. Wielu przywódców związków zawodowych AFL-CIO [Amerykańska Federacja Pracy i Kongres Organizacji Przemysłowych] i niektórych grup socjalistycznych przez wiele lat trzymało się koncepcji pracowników jako osób głównie białych lub mężczyzn, a na pewno jako pracowników sektora produkcji i transportu.

Pracownicy organów rządowych często byli postrzegani jako outsiderzy, choć w mniejszym stopniu dotyczyło to osób pracujących fizycznie (np. śmieciarzy) niż pracowników biurowych.

Obecnie w Stanach Zjednoczonych i wielu innych krajach bardzo duża część pracowników jest zatrudniona w zawodach związanych ze sprzedażą, ubezpieczeniami i bankowością. Wiele z ich miejsc pracy jest małych, choć niektóre z nich to duże biurowce. W praktyce wciąż staramy się wynaleźć najlepsze sposoby organizowania się tych pracowników.

Podsumowując: Gdy zmienia się kapitał, zmienia się klasa robotnicza. Jest to kluczowa część dialektyki. Kiedy na przykład czytamy Planetę slumsów Mike’a Davisa lub zastanawiamy się, jak pomóc w organizowaniu się pracownikom detalicznym w sieciach fast food, jest to ważne. Musimy być sprawni umysłowo i nie powtarzać błędów polegających na skupianiu się na przeszłości.

2. Istnieją różne znaczenia słowa „klasa”, których powinniśmy używać w zależności od naszych celów.

Wydaje mi się, że istnieją trzy użyteczne znaczenia słowa „klasa”. Uświadomienie sobie tych różnych znaczeń może pomóc „99%” przemyśleć nasze relacje z klasą robotniczą i marksizmem – oraz to, w jaki sposób nasza siła do okupowania placu Tahrir lub Madison State House, blokowania dróg w Andach lub Toronto, lub przejmowania miejsc pracy, może przyczynić się do przekształcenia naszego świata.

– Jednym z podejść do „klasy robotniczej” jest sposób, w jaki myśli o niej wielu marksistowskich ekonomistów. Przyglądają się oni temu, w jaki sposób kapitał wytwarza z siły roboczej wartość i wartość dodatkową. Z tej perspektywy tylko ci pracownicy, którzy wytwarzają wartość dodatkową, są „robotnikami”.

Definicja ta podnosi kwestie tego, którzy „pracownicy” wytwarzają wartość dodatkową, bezpośrednio lub pośrednio. Podejście to jest przydatne w próbach zrozumienia kapitalistycznych kryzysów, ożywienia gospodarczego i ich politycznych implikacji.

– Drugim sposobem spojrzenia na „klasę” i klasę robotniczą są stosunki produkcji w miejscu pracy, a także relacje bezrobotnej części „pracowników” z zatrudnionymi. Ta definicja jest szczególnie przydatna przy opracowywaniu strategii pracowniczych i politycznych. Pomaga nam analizować tych, których można zmobilizować wokół kwestii związanych z miejscem pracy oraz to, jakie kwestie mogą łączyć i dzielić zatrudnionych i bezrobotnych. Spojrzenie na relacje w miejscu pracy podkreśla również kwestie kontroli miejsca pracy i walki z atakami na godność pracowników, a także kwestie redystrybucji.

Uważne przyjrzenie się tym kwestiom i toczącym się wokół nich walkom pomaga nam dostrzec, w jaki sposób kwestie związane z dochodem i jego dystrybucją (podnoszone przez wiele grup „Occupy”) muszą zostać uzupełnione walkami w miejscu pracy wokół kwestii warunków pracy, wokół kwestii kontroli nad procesem pracy, a także walkami wokół kwestii ataków na godność pracowników w miejscu pracy, w systemach opieki społecznej i w środkach masowego przekazu. (Argentyńscy koledzy i ja pracujemy obecnie nad artykułem na temat znaczenia kwestii godności w marksizmie i walce klasowej).

– Trzecim sposobem patrzenia na „klasę” i „klasę robotniczą” jest ten związany z budowaniem nowego społeczeństwa po tym, jak ruch klasy robotniczej obali kapitalistyczną kontrolę nad rządami i gospodarką, a my szybko zwrócimy się ku demontażowi kapitalistycznych relacji, zanim nas zniszczą. Jak napisał Ralph Chaplin w „Solidarity Forever”, ten nowy świat będzie musiał powstać „z popiołów starego” – a dokładniej, na suszach, powodziach i radioaktywnych odpadach starego.

W tym przypadku kwestie „ekonomiczne” będą koncentrować się na produkcji na użytek, a nie na zysku: Jakie grupy ludzi, co robiące, są potrzebne, gdy zwracamy się ku produkcji na potrzeby ludzi i odbudowy planety?

Jakie grupy pracowników utknęły w miejscach pracy, które nie mają żadnej wartości w nowym społeczeństwie i w jaki sposób można je i ich miejsca pracy włączyć do nowej spółdzielczej wspólnoty? W jaki sposób należy przeorganizować miejsca pracy, dzielnice i nasze relacje ze sobą nawzajem i z resztą przyrody?

Co więcej, robotnicy spędzają swoje życie i mają zainteresowania społeczne, zarówno w miejscach pracy, jak i w swoich sąsiedztwach. W jaki sposób zostanie to strukturalnie zorganizowane? W jaki sposób będzie ta nowa organizacja obejmować, na początku i w miarę upływu czasu, potrzeby i kreatywność ludzi w ich miejscach pracy, pracowników w ich miejscowościach, bezrobotnych i osoby zajmujące się domem?

W obecnym społeczeństwie różne części klasy robotniczej są traktowane nierówno. Jaki wpływ będzie to miało na interesy, idee i potrzeby różnych grup ludzi z klasy robotniczej? Kobiety, osoby queer, bezrobotni, osoby zajmujące się domem, uciskani na tle rasowym, a w skali globalnej pracownicy z najbiedniejszych krajów będą mieli pomysły i interesy, które wymagać będą formy organizacyjnej.

Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość

Sugeruję, że wszystkie te trzy definicje są przydatne dla socjalistów i dla reszty lewicy. W szczególności trzecia definicja pomaga nam przemyśleć, jaka jest nasza wizja przyszłości, w bardziej konkretnych kategoriach, na rzecz której pracujemy.

Zarówno dla celów analitycznych, jak i politycznych, myślę, że marksizm i inne lewicowe myśli zostaną wzmocnione przez myślenie o tych trzech koncepcjach klasy robotniczej – które obejmują klasę robotniczą teraz (produkcja wartości), najbliższą przyszłość (polityka stosunków produkcji) i wizję (jak robotnicy mogą się zorganizować, by stworzyć nowy świat) – jako o pojęciach pozostających ze sobą w dialektycznym napięciu i, potencjalnie, jako aspektach transformacji, w której kolejne definicje zyskują na znaczeniu wraz z postępem walki.

Sam Friedman

Źródło: dwumiesięcznik „Against the Current”, nr 163, marzec/kwiecień 2013 r.

Pozostaw odpowiedź

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.